M O D L I T W A

Twoje światło w Fatimie

piątek, 2 grudnia 2016

Wezwanie do walki – ważne przesłanie dla mężczyzn

W XXI wieku ewidentnie mamy kryzys męskości. Nie chodzi tu o styl ubierania się, ale o coś bardziej istotnego. Poniższy film jest swego rodzaju podsumowaniem cech prawdziwego mężczyzny – katolika. 
Kryzys męskości spowodował, że mamy do czynienia ze światem bez ojców. Jeżeli ten świat tęskni za stałością  miłości ojcowskiej, za obecnością ojca, to wymaga od katolickiego mężczyzny wpatrzenia się w Chrystusa i zobaczenia w Nim Boga Ojca!
Zachęcamy Was, aby udostępniać to ważne przesłanie dla mężczyzn, których zadaniem jest opieka, ochrona i obrona!
 SEE

niedziela, 27 listopada 2016

B i t w a o Polskę


Po trupach bolszewików do niepodległości, czyli manewr znad Wieprza między bajkami


A la guerre comme à la guerre...
Gdy 17 lutego 1919 r. w rejonie Berezy Kartuskiej i na wschód od Grodna doszło do pierwszych starć wojska polskiego z Armią Czerwoną nie było wątpliwości, że o kształcie wschodniej granicy odradzającego się państwa polskiego zdecyduje konfrontacja zbrojna z opanowaną przez bolszewików Rosją. Bez względu na charakter tego pierwszego kontaktu z bolszewicką armią, wojna z Rosją – ze względu na jej polityczne cele – i tak wpisywała się w logikę wydarzeń rozgrywających się ówcześnie na arenie międzynarodowej. Konflikt był nieunikniony, chociaż ze względu na rozwój sytuacji w samej Rosji, mogło do niego dojść w innym czasie i w innych okolicznościach.

W listopadzie 1918 roku na terenie dawnego Królestwa Kongresowego i Galicji dynamicznie odradzały się i umacniały struktury państwa polskiego. W tym samym czasie na wschód od Bugu, pomiędzy Brześciem a Smoleńskiem znajdowały się masy wojsk niemieckich, które stopniowo opuszczały okupowane tereny wycofując się do kraju. Zajmowane przez nie dotychczas terytoria od wschodu opanowywały wojska bolszewickie, zaś od zachodu polskie. W połowie lutego 1919 r. ukształtowała się linia frontu rozdzielająca wojsko polskie od Armii Czerwonej, biegnąca od Grodna przez Wołkowysk, Kobryń, Kowel do Włodzimierza Wołyńskiego. Na początku marca 1919 r. polska armia rozpoczęła zbrojną rewindykację utraconych na mocy traktatów rozbiorowych ziem. W wyniku tych działań odzyskano m.in. Słonim (2 marca), Pińsk (5 marca), Lidę (17 kwietnia), Nowogródek (18 kwietnia), Baranowicze i Wilno (21 kwietnia).

Następny etap rewindykacji ziem należących do dawnej Rzeczypospolitej rozpoczął się w czerwcu 1919 roku, kiedy stan armii polskiej wzrósł do 230 tys. żołnierzy. Ukoronowaniem tych działań, w wyniku których zajęto m.in. Nieśwież i Słuck, było odebranie 8 sierpnia 1919 r. bolszewikom Mińska przez wojska Frontu Litewsko-Białoruskiego, dowodzonego przez gen. Stanisława Szeptyckiego. Do końca roku linia frontu ustabilizowała się biegnąc od Dźwińska (Dyneburg) do Połocka wzdłuż rzeki Dźwiny na północy, a dalej na południe wzdłuż rzek Berezyna, Ptycz, Uborć, koło miejscowości Szepietówka, Płoskirów, dochodząc wzdłuż rzeki Uszyca do Dniestru.
Wojna nigdy nie kończy się dla tych, co walczyli (Curzio Malaparte)


Po reorganizacji i wzmocnieniu (liczebność polskiej armii wzrosła do 600 tys. żołnierzy) zimą 1919/1920, polska armia rozpoczęła kolejny etap działań. W ich wyniku 5 marca 1920 r. zajęto Mozyrz, a także pomniejsze miejscowości na Polesiu, m.in. Kalenkowicze, Narowlę i Barbarów. 25 kwietnia rozpoczęło się natarcie wojsk polskich wspieranych przez wojska ukraińskie dowodzone przez Semena Petlurę na Kijów, które zakończyło się zajęciem miasta 7 maja 1920 roku.

Zdobycie Kijowa zapoczątkowało sekwencję wydarzeń, których kulminacją były krwawe walki pod Radzyminem. Już tydzień po zajęciu Kijowa rozpoczęło się przeciwuderzenie bolszewików, chwilowo powstrzymane dzięki użyciu armii rezerwowych. Jednak 5 czerwca Armia Konna Siemiona Budionnego przerywa front i w powstałą wyrwę wlała się masa kawalerii bolszewickiej, zdobywając 7 czerwca Żytomierz i Berdyczów, zaś trzy dni później (10 czerwca) polskie wojska opuszczają Kijów. 20 czerwca Budionny ponownie przerywa z trudem odtworzony front polski zdobywając leżący 100 km w głębi polskiej obrony Nowogród Wołyński, a następnie, po zdobyciu przepraw na rzece Słuczy, uderza na Równe, zdobywając je 5 lipca.

Decydującym ciosem dla armii polskiej w toczącej się wojnie była rozpoczęta 4 lipca ofensywa liczących 160 tys. żołnierzy sił bolszewickich, która złamała polską obronę na Białorusi. Na liczącą 62 tys. żołnierzy 1 Armię dowodzoną przez gen. Gustawa Zegadłowicza uderzyły trzy bolszewickie armie wsparte przez korpus kawalerii Gaj-Chana. 11 lipca Rosjanie zdobywają Mińsk, 14 lipca Wilno, zaś 19 lipca bolszewicy z marszu zajmują Grodno. 23 lipca grupa mozyrska wojsk Michaiła Tuchaczewskiego zdobywa Pińsk, 1 sierpnia pada Brześć. Trzy dni wcześniej (28 lipca) w ręce bolszewików wpada Białystok, gdzie 1 sierpnia przybył zmontowany przez bolszewików „polski rząd”, z Julianem Marchlewskim i Feliksem Dzierżyńskim na czele.

Mimo tężejącego oporu wojsk polskich, bolszewicy nadal postępują naprzód. Nacierające wzdłuż granicy niemieckiej w Prusach główne siły pod dowództwem Tuchaczewskiego zdobywają kolejno Łomżę i Ostrołękę jednocześnie podchodząc od wschodu pod Warszawę. Powoli okrążają Stolicę od północy napierając w kierunku Wisły. Jednocześnie wraz z ich postępami następuje niemająca precedensu mobilizacja całego kraju. 12 sierpnia Rosjanie stają na przedpolach Warszawy, do której drogę zamyka im tylko Radzymin…

Gorszy jest od wojny sam strach przed wojną (Seneka Młodszy)
Zasadniczym miejscem bitwy warszawskiej był teren obejmujący obszar od Warszawy do Modlina. Pewne znaczenie na końcowy wynik bitwy miały działania na północnym skrzydle działań zbrojnych między Modlinem a Ciechanowem. Marginalne znaczenie miała sytuacja na skrzydle południowym w rejonie Góry Kalwarii, gdzie nieprzyjaciel praktycznie w tych dniach nie podejmował działań ofensywnych.

W walkach o Warszawę po stronie sowieckiej bezpośrednio brały udział trzy armie: XVI, III i XV, które uderzyły na w pełni przygotowaną do działań i bezpośrednio broniącą Warszawy 1 Armię oraz operującą na północ od niej, nie do końca sformowaną 5 Armię. Po złożeniu 11 sierpnia dymisji ze stanowiska Naczelnika Państwa i Naczelnego Wodza przez Marszałka Józefa Piłsudskiego, faktyczne dowództwo nad całością operacji od granicy pruskiej do rumuńskiej objął Szef Sztabu Generalnego Naczelnego Dowództwa gen. Tadeusz Rozwadowski, któremu podlegał m.in. gen. Józef Haller, dowodzący frontem północno-wschodnim, w skład którego wchodziły dowodzona przez gen. Franciszka Latinika 1 Armia i dowodzona przez gen. Władysłąwa Sikorskiego 5 Armia, bezpośrednio uczestniczące w Bitwie Warszawskiej.

W dniach 12 i 13 sierpnia doszło do zaciekłych walk na przedpolach Warszawy. Najkrótsza droga do stolicy Polski wiodła przez Radzymin. „Z wielką zaciętością napierał nieprzyjaciel na odcinki Zegrze i Leśniakowiznę, ale najsilniej i prawie bez przerwy atakował na odcinek Radzymin. Nieprzyjacielskie ataki spotkały się z czujnym i zaciętym oporem placówek, które zmuszały nieprzyjaciela do przedwczesnego rozwinięcia swych oddziałów i ich zużycia. Przeciwuderzenia naszych ugrupowanych w głąb odwodów pozwoliły przez blisko 24 godziny utrzymać linię placówek.

Tylko na pododcinku 46 pułku udało się nieprzyjacielowi pod noc 13 sierpnia wtargnąć w naszą pierwszą linię obronną i zająć Radzymin. Ten fakt nie ujmuje zasług 46 pułku, który się w boju obficie skrwawił. Cofnął się, bo musiał ulec przemocy, podobnie jak się cofały armie polskie przez blisko dwa miesiące od Dniepru aż pod mury Warszawy.” (gen. Franciszek Latinik, Bój o Warszawę. Rola Wojskowego Gubernatora i 1 armii w bitwie pod Warszawą w 1920 r., Bydgoszcz 1931, s. 36).
Najszybszy sposób na zakończenie wojny to ją przegrać (George Orwell)


Gubernator Wojenny Warszawy i dowódca 1 Armii gen. Franciszek Latinik relacjonował później, że ten bez znaczenia strategicznego „drobny sukces bolszewicki” potwierdził wcześniejsze przypuszczenia polskich dowódców co do głównego kierunku uderzenia wojsk bolszewickich, co było niezwykle ważne „dla prowadzenia skutecznej obrony i wiązania nieprzyjaciela”.

Jednakże, jak zauważa uczestnik ówczesnych wydarzeń gen. Tadeusz Machalski, sytuacja była niezwykle groźna. „14 sierpnia dywizje sowieckie ruszyły na całym froncie do natarcia, odnosząc dość poważne sukcesy. (…) Po powtórnym upadku Radzymina patrole bolszewickie podeszły aż do linii Wołomin-Izabelin-Nieporęt” (gen. Tadeusz Machalski, Bitwa Warszawska, „Kronika”, Londyn 5/1967, s. 9, cyt. za: Jędrzej Giertych,Rozważania o Bitwie Warszawskiej 1920-go roku, Londyn 1984, s. 128).

Bolszewicy odnieśli też sukcesy na północnym skrzydle. „15 sierpnia z brzaskiem dnia wojska sowieckie zdołały ubiec oddziały 5 armii i rozpoczęły uderzenie na całym odcinku Wkry. Wszystkie ataki zostały wprawdzie odrzucone, nie mniej jednak opóźniło to, a częściowo nawet i zmieniło ustalony plan działania. (…) Sytuacja stawała się groźna, gdyż na tyłach 5 armii zawisły oddziały 4 sowieckiej armii wraz z Korpusem Konnym Gaj Chana” (tamże).

Jednakże, z każdą godziną opór wojsk polskich tężał i kolejne sukcesy przychodziły bolszewikom z coraz większym trudem. 14 sierpnia wywiązały się krwawe walki o Radzymin, co utwierdzało polskich dowódców w przekonaniu, że bolszewicy upatrzyli to miasto jako bramę do opanowania Warszawy. Jednakowoż dzień ten zaowocował pierwszymi ważnymi sukcesami polskich jednostek w walkach z coraz bardziej wykrwawionymi Rosjanami.

dobra wojna uświęca każą sprawę (Friedrich Nietzsche)
„Bolszewicy, zająwszy Radzymin, zaprzestali pościgu wobec oporu 46 pułku we wsi Cegielni. By swą zdobycz utrzymać okopywali się w Radzyminie pod osłoną silnego ognia karabinów maszynowych. (…) Nieprzyjaciel nie zadowolił się radzymińskim sukcesem, bo zaatakował o godz. 21.30 pododcinek 47 pułku, lecz tu spotkał się z należytą odprawą. Tak samo zostały odbite bolszewickie ataki na Leśniakowiznę przez oddziały 8 dywizji. (…) Aby w odcinku radzymińskim odzyskać utracony kawałek linii obronnej i wyrzucić przeciwnika poza rzekę Rządzę, nakazałem dowództwu 1 dyw. litewsko-białoruskiej zrobić przeciw natarcie (…). Główna, środkowa kolumna (…) mimo ciężkich strat prze coraz gwałtowniej naprzód i zdobywa o godzinie 12 Radzymin. W tej krwawej walce wzięto około 70 jeńców, w tym kilku oficerów, uszkodzono dwie sowieckie armaty, wyjmując z nich zamki, zabrano 12 karabinów maszynowych. (…) Nasze straty były też znaczne, bo straciliśmy przeszło 100 szeregowych i kilku oficerów, a między zabitymi znajdował się dowódca batalionu kapitan Zapolski-Downar (Latinik, s. 37-39).

Schwytani jeńcy potwierdzili wcześniejsze przypuszczenia polskich dowódców, zeznając, że walczące oddziały dostały nakaz uderzenia na Warszawę przez Izabelin, co było możliwe tylko po opanowaniu Radzymina. Ich zeznania zgadzały się z rozkazem i planem, znalezionym u zabitego dowódcy 27 dywizji sowieckiej. Logiczną konsekwencją tego założenia sowieckiego dowództwa było podjęcie walki o zdobycie Radzymina aż do ostatecznego sukcesu. „Zdobywca Radzymina, ppłk Rybicki, zagrożony z obu flank, robił rozpaczliwe wysiłki celem utrzymania się w posiadaniu tej miejscowości, nie tracąc nadziei, że boczne kolumny lada chwilę przyjdą mu z pomocą. Te oczekiwania zawiodły; musiał opuścić Radzymin, gdyż oddziały bolszewickie ukazały się i na tyłach bohaterskich zwycięzców” (tamże, s. 39).
Tylko umarli widzieli koniec wojny (Platon)


Jednakże czas i okoliczności grały już wyraźnie na niekorzyść agresorów – w Bitwie Warszawskiej powoli zarysowywał się przełom. „Mimo ponownej utraty Radzymina widać tak u dowódców, jak i u szeregowych pewne zadzierzyste napięcie, chęć rewanżu i zadowolenie, że nieprzyjaciel poniósł ciężkie straty. Ten objaw utrwalił mnie w przekonaniu, że poczucie obowiązku względem Ojczyzny góruje nad przemęczeniem żołnierza, zmagającego się już trzeci dzień bez wytchnienia z odwiecznym wrogiem” (tamże, s. 43). W trakcie ciężkich walk o Radzymin, 14 sierpnia po południu, zaczął się Cud nad Wisłą.

Jednakże mimo pierwszych, ciężko okupionych sukcesów na froncie, bitwa nie była jeszcze wygrana. 15 sierpnia zaczął się od kolejnych ataków bolszewików. Wielki rozgłos zyskał przeprowadzony tego dnia kontratak polskich ochotników. „Do Ossowa przybył wieczorem 14 sierpnia batalion ochotniczy jako uzupełnienie dla 36 pułku. (…) Dowódca 8 dywizji, spodziewając się ponownego ataku w nocy, przygotował w Rembertowie 13 pułk do przeciwuderzenia. Istotnie bolszewicy zaatakowali o godz. 2 w nocy i w ciężkiej walce zmusili 33 pułk do odwrotu. Pułkownik Krakówka, nie mając już żadnych odwodów, wysłał do przeciwuderzenia powyższy batalion ochotniczy. Ten batalion nie posiadał żadnego wojskowego wyszkolenia i szedł po raz pierwszy na chrzest bojowy. Przed wyruszeniem wystąpił ksiądz I. Skorupka przed front tego batalionu z krzyżem w ręku pobłogosławił go i postępował z nim w dalszym ciągu. Psychika, czy urojone przeświadczenie, że jeśli bolszewicy przerwą front, to Warszawa może upaść, porwała księdza Skorupkę, a pod jego wpływem i cały batalion, który rzucił się z wielką brawurą do walki na bagnety i wyparł nieprzyjaciela, który wtargnął już do Ossowa. Tymczasem nadszedł 13 pułk, przeprowadził w dalszym ciągu kontratak, wyrzucając przeciwnika poza linię obronną. (…) W powyższej walce wzięto do niewoli sowieckiego dowódcę brygady, komisarza i 50 jeńców, a poza tym stwierdzono w pościgu, że tak pole walki jak i przedpole zasłane było trupami bolszewickimi. Nasze straty były też znaczne. Oprócz Ks. Skorupki poległo na polu chwały 60 zabitych i 300 rannych” (tamże, s. 47-48). Ta lokalna potyczka, jedna z wielu jakie, miały miejsce w chwilach krwawych bojów pod Radzyminem, dzięki rozgłosowi odegrała bez wątpienia pozytywną rolę w umacnianiu morale polskiego żołnierza. Jednakże epizod ten nie dokonał przełomu, który zaważyłby na dalszym przebiegu wojny, chociaż dzięki sukcesowi pod Ossowem udało się utrzymać linię frontu pod Wołominem i Okuniewem.

Pokój: okres oszustw między wojnami (Ambrose Bierce)
Ciężkie walki nadal trwały na odcinku radzymińskim, zaś szczególnie uporczywie nieprzyjaciel atakował na pododcinku 47, 46 i nowogrodzkiego pułku, zwłaszcza w rejonie Czarna Stara. „W nocy 15 sierpnia 1920 r. wojska bolszewickie były zaledwie o 15 wiorst od Warszawy. Drogę Radzymińską osłaniała dywizja litewsko-białoruska – ale między Słupnem, a Bieniaminowem była przerwa, przez którą prące duże siły bolszewickie dążyły do opanowania zupełnego Wólki Radzymińskiej, Nieporętu, Izabelina, Aleksandrowa i Kątów Węgierskich, a nadto szły ku Pradze, by zająć most i odciąć połączenie polskie” (tamże, s. 48). Jednakże był to już jeden z ostatnich sukcesów bolszewików w tej wojnie. W krwawych walkach pod Radzyminem, widząc potężne straty ponoszone przez wroga polski żołnierz odzyskał już wiarę w zwycięstwo. „Z meldunków dowódców miałem wrażenie o dobrym nastroju moralnym, mimo ogólnego przemęczenia” (tamże, s. 48).

Momentem, który zasadniczo zaważył na losach Bitwy Warszawskiej, a ostatecznie zdecydował o klęsce bolszewików był atak przeprowadzony przez dowódcę 1 batalionu 28 pułku piechoty kapitana Stefana Pogonowskiego. Stacjonując w najbardziej newralgicznym dla pozycji bolszewików miejscu jego oddział uderzył w nocy z 14 na 15 sierpnia pod Wólką Radzymińską na tyły nacierającego nieprzyjaciela. „Batalion stał wzdłuż szosy do Wólki, we wzorowym porządku. (…) Obchodząc szeregi batalionu nie przypuszczałem, że za kilka godzin wypadnie właśnie temu batalionowi i jego dowódcy odegrać tak ważną rolę w obronie Warszawy (…) Bój 10 dywizji rozpoczął się jednak przed świtem, atakiem batalionu por. Pogonowskiego. O godzinie 1. w nocy [15 sierpnia – K.W.] zaatakował on Wólkę Radzymińską… Pułki rosyjskie słysząc silną strzelaninę na swoich tyłach zatrzymały się i poczęły się cofać (gen. Lucjan Żeligowski, cyt. za: Jerzy Pogonowski. Bohater Radzymina, Warszawa 1934 s. 28-29).
Sprawiedliwą bowiem jest wojna dla tych, dla których jest konieczna... (Tytus Liwiusz)


Dowódca Dywizji Litewsko-Białoruskiej gen. Lucjan Żeligowski przypisywał natarciu por. Stefana Pogonowskiego pod Radzyminem decydujące znaczenie dla ostatecznego wyniku bitwy o Warszawę. „Rosjanie widzieli przed sobą swój cel prawie osiągnięty. Z pozycji ich było widać ognie i światła Warszawy. My broniliśmy naszej stolicy już z rozpaczą. Walczyły nie tylko armaty, karabiny i bagnety, ale serca i psyche obu armii. Oni byli zwycięzcami, my zwyciężonymi. Droga do Warszawy – stała otworem. Zdawało się, że bez przeszkody wejść do niej może nieprzyjaciel.

W tej to chwili, słaby batalion, nie czekając godziny ogólnego natarcia, o 1. w nocy atakuje punkt, który – jak się później okazało, stanowi najczulsze miejsce armii rosyjskiej, centrum głównej arterii nieprzyjacielskiego ruchu naprzód.

Straciliśmy wielu oficerów… jednakże śmierć Pogonowskiego – jest momentem historycznym… w tym miejscu odwróciła się karta wojny, nastąpił przełom psychiczny u nas i u Rosjan. Od chwili tego natarcia rozpoczęły odwrót trzy, zwycięsko i niepowstrzymanie dotąd idące brygady, a także 21 dywizja ze Słupna, odwrotem tym stwarzając chaos i zamieszanie. Pogonowski, wiedziony nadzwyczajnym instynktem, rozpoczął zwycięstwo i 10 dywizji i 1 armii na przyczółku warszawskim. Na tym polega wielkie znaczenie jego czynu i w tym chwała jego żołnierskiej śmierci” (tamże, s. 29-30). Atakiem batalionu Stefana Pogonowskiego została ostatecznie przełamana psychologia klęski i ciągłych odwrotów. Nastąpił moment zwrotny w historii wojny polsko-bolszewickiej i odwróciła się karta historii. „Batalion Stefana Pogonowskiego poszedł w kierunku strzałów i złapał niebezpieczny ruch wroga w najlepszej chwili, powodując jego stopniowy odwrót” (tamże, s. 19).

...i błogosławiony jest oręż, jeśli tylko w nim cała spoczywa nadzieja (Tytus Liwiusz)
Podobnie uważali bezpośredni uczestnicy walk pod Radzyminem, jak m.in. kapitan Bolesław Waligóra. „Na decyzję tego odwrotu wpłynął również nacisk, jaki w tym czasie wywarł 1 batalion 28 p.p., który nadszedł pod Mostki Wólczańskie i wdał się w walkę pod Wólką Radzymińską. (…) Bój na przedmieściu Warszawy, bój pod Radzyminem, mają w historii wojny polsko-rosyjskiej wybitne znaczenie. (…) Zawsze jednak, każdy żołnierz, który wspomina, iż bił się pod Radzyminem… ma prawo podkreślić, iż tam obronił stolicę, ocalił państwo” (tamże, s. 27-28).

Identycznie sytuację wywołaną atakiem batalionu por. Pogonowskiego postrzegali Rosjanie. „Ażeby odeprzeć nasz atak, nieprzyjaciel z rejonu Pustelnika poprowadził energiczne natarcie w kierunku na północ na froncie Słupna – Piekielne Wrota – Rembelszczyzna. Wyrzucając ze Słupna części 21 dywizji, odrzucił on i nasz 242 pułk, a uczynił to z taką szybkością, że pułk nawet nie zdołał zawiadomić wysuniętego do Kątów Węgierskich 243 pułku – nieprzyjaciel prowadził ostatnie ataki i natarcie z uporem. W naszych wysiłkach daje się zauważyć przełom i przejście od aktywności do pasywności” (tamże, s. 30).

Brawurowy atak batalionu por. Stefana Pogonowskiego na tyły nacierających na Warszawę bolszewików dał początek walnej bitwie pod Radzyminem. „Walki ostatnich dni spowodowały pewne zmiany w ugrupowaniu sił nieprzyjacielskich. Na naszej 1 pozycji obronnej załamały się bowiem wszystkie próby przebicia frontu za wyjątkiem pododcinka 46 pułku w rejonie Radzymina. Ale i tu znalazł nieprzyjaciel taką zawziętość bojową, że chcąc wykorzystać lokalne powodzenie, musiał przesunąć do Radzymina główną część swoich sił, by nie utracić tej zdobyczy” (Latinik, s. 49).

O godz. 6 rano polska piechota rozpoczęła natarcie. „W ciężkiej i powolnej walce wyrzucono przeciwnika z lasu pod Izabelinem, z Dąbkowizny i z Wólki Radzymińskiej (…). Mimo naszego silnego ognia czołgów i artylerii stawia nieprzyjaciel zacięty opór. Na prawym skrzydle atakuje I brygada Helenów, zostaje jednak wstrzymana silnym ogniem karabinów maszynowych, pod którego osłoną i wsparciem przechodzą bolszewicy do kontrataku. Ten zostanie z naszej znów strony odparty, siły się równoważą, zmuszając obie strony do walki pozycyjnej. W środku stawia nieprzyjaciel we wsi Ciemne opór nie do złamania, ale obok w cegielni zyskuje II brygada w zaciętej walce przewagę i zajmuje o godz. 12 Radzymin. Nieprzyjaciel nie ustąpił jednak całkowicie z Radzymina, trzyma się jeszcze w jego północnej i wschodniej stronie; wywiązuje się dwugodzinna walka uliczna. Wileński pułk, który wziął dotychczas około 100 jeńców i jeden karabin maszynowi nie może sprostać nieprzyjacielowi. Wróg ustawicznie zasilany nowymi odwodami, zmusza wileński pułk do odwrotu” (tamże, s. 50-51).
W trakcie pokoju, synowie grzebią swoich ojców... (Herodot)


Na wiadomość o odwrocie Rosjan spod Radzymina dowódca 1. Armii wydał polecenie gen. Janowi Rządkowskiemu, dowódcy Grupy Operacyjnej swego imienia, ponowienia ataku na Radzymin. „Pod wieczór zgrupował nieprzyjaciel swe siły w rejonie Radzymin – Ciemne – Janków Stary, co nasuwało przypuszczenie, iż, poniósłszy poważne straty, ograniczał się do minimum terenowej zdobyczy. W rzeczywistości sama miejscowość Radzymina nie miała dla nas doniosłego taktycznego i rozstrzygającego znaczenia. Atoli w wojnie mają czynniki moralne swą niezaprzeczalną wartość, a jednym z takich czynników było posiadanie Radzymina i wyrzucenie wroga poza pierwszą pozycję obronną. W myśl mojego rozkazu rozpoczęto zatem o godz. 18 ponowne natarcie na linię Janków – Radzymin, rzucając do tej akcji ostatnie rezerwy” (tamże, s. 52-53).

Pomimo zaciętego oporu i kontrataków bolszewików natarcie wojsk polskich rozwijało się pomyślnie. „Wspólnemu wysiłkowi na całej linii natarcia udało się wyprzeć nieprzyjaciela z najsilniej bronionej wsi Ciemne, a równocześnie o godz. 19.30 pluton II dywizjonu 4 pułku strzelców konnych wtargnął do Radzymina. Dowódca tego plutonu, wachmistrz Kozłowski, trzymał się po wyparciu nieprzyjaciela na północnym skraju Radzymina aż do nadejścia piechoty. Powyższy pluton wziął jeńców oraz odbił z niewoli 3 oficerów i 25 rannych żołnierzy 46 pułku piechoty. O godz. 21 został rejon Radzymina definitywnie zajęty przez polskie oddziały, a w nocy zajął grodzieński pułk w natarciu Kraszew. O godz. 22.20 rozpoczęli bolszewicy atak na całym pododcinku 47 pułku, który trwał do godz. 24. Przeciwatakiem wyparto nieprzyjaciela i ścigano go poza wieś Helenów” (tamże, s. 53).

...podczas wojny, ojcowie grzebią swoich synów (Herodot)
Podobnie dynamicznie sytuacja rozwijała się na północ od Warszawy, gdzie główne siły marszałka Tuchaczewskiego prowadziły manewr oskrzydlający stolicę Polski od północy. „Walki toczyły się ze zmiennym powodzeniem. 14 sierpnia przeciwnatarcie 5 armii na bok i skrzydło III i XV armii bolszewickiej doprowadziło 15 i 16 sierpnia do ich pobicia. W tym czasie 1 nasza armia utrzymała swoje pozycje i po Radzyminie przeszła do przeciwnatarcia” (mjr Marceli Kycia, były adiutant gen. T. Rozwadowskiego, cyt. za: Giertych, s. 73).

Zdobycie przez operującą na północnym skrzydle 18 dywizję piechoty Nowego Miasta, zmusiło przeciwnika do wycofania się za rzekę Wkrę. „16 sierpnia około godz. 7.00 bitwa o Nasielsk rozgorzała na całym froncie, gdzie na stosunkowo niewielkiej przestrzeni przeciwnik skoncentrował aż 4 dywizje. (…) Po zaciętej walce oddziały nasze około godz. 16.00 wdarły się do Nasielska. (…) Dowództwo sowieckie (…) wytężyło w nocy z 16 na 17 sierpnia wszystkie siły by opanować powstałą pod Nasielskiem panikę (gen. Tadeusz Machalski, w: Giertych, s. 128).

Jednakże sukcesy na północnym skrzydle, które nastąpiły już po zwycięstwie pod Radzyminem, gdzie rozpęd ofensywy sowieckiej został złamany, ostatecznie przychyliły szalę zwycięstwa na stronę wojsk polskich. „W tej sytuacji Tuchaczewski wydał rozkaz dnia 17 sierpnia dla wszystkich trzech armii bolszewickich do przegrupowania na linii Liwca. Armie Polskie ruszyły do pościgu, przegrupowanie nie miało miejsca i bolszewicy przeszli do generalnego odwrotu” (mjr Marceli Kycia, cyt. za: Giertych, s. 73-74).
Na wojnie wielkie wydarzenia bywają wynikiem błahych przyczyn (Juliusz Cezar)


Rozpoczęta 14 sierpnia natarciem sowieckich wojsk na Radzymin Bitwa Warszawska zakończyła się 16 sierpnia po południu ich odwrotem na froncie północnym. „Nasze zwycięstwo pod Nasielskiem zdecydowało o zwrocie na naszą korzyść, po czym lokalny początkowo odwrót pod wpływem uderzenia znad Wieprza przemienił się w ogólną ucieczkę wojsk sowieckich na wschód” (gen. Tadeusz Machalski, cyt. za: Giertych, s. 129).

Dowódca 1 Armii, na której spoczął zasadniczy ciężar powstrzymania marszu wojsk bolszewickich na Warszawę, gen. Latinik, podsumowując wynik zmagań w dniach 14 – 15 sierpnia mówi wprost o „chlubnym zwycięstwie”. „Na odcinku radzymińskim pobito sromotnie trzy do czterech nieprzyjacielskich dywizji, na odcinku Leśniakowizny jedną dywizję. W odcinkach Zegrza i Karczewa rozgromiono wszystkie nieprzyjacielskie ataki. Zdobyto w tych walkach kilka dział, kilkadziesiąt karabinów maszynowych, kilkaset jeńców. Nieprzyjaciel, poniósłszy ogromne straty, wycofuje się w kierunku południowo-wschodnim. Nasze straty są również wielkie, osobliwie w 1 litewsko-białoruskiej, 8 i 11 dywizji. A ponieważ 5 armia gen. Sikorskiego pobiła w dniu 15 sierpnia również pięć sowieckich dywizji, dlatego ten dzień należy uznać jako rozstrzygający o losach Polski” (Latinik, s. 54). Znamienne, że dokonało się to na dzień przed tym zanim znad Wieprza na dobre ruszyło natarcie dowodzonej przez marsz. Józefa Piłsudskiego Grupy Manewrowej.

Wojna jest ojcem wszystkich rzeczy (Heraklit z Efezu)
W powszechnej świadomości utarło się przekonanie, że o zwycięstwie wojsk polskich w Bitwie Warszawskiej zdecydowało przeprowadzone przez marsz. Piłsudskiego uderzenie oskrzydlające znad Wieprza. W rzeczywistości jednak, Piłsudski ze swoją Grupą Manewrową nie zdążył wziąć udziału w Bitwie Warszawskiej, uczestnicząc jedynie w pościgu za cofającym się już pobitym nieprzyjacielem. Początkowo zgrupowanie sił Marszałka uderzyło w próżnię, czego nie omieszkał zauważyć sam Piłsudski. „Dnia 16 [sierpnia – K.W.] rozpoczynałem atak, o ile atakiem nazwać to można. Lekki i bardzo łatwy bój prowadziła przy wejściu 21 dywizja. (…) Główną zagadką, którą chciałem sobie rozstrzygnąć, była tajemnica tak zwanej mozyrskiej grupy. Właściwie nie było jej wcale, oprócz 57 dywizji. (…) Wydawało mi się, że śnię. (…) Dzień 17 sierpnia nie przyniósł mi żadnego wyjaśnienia tych zagadek. Szukałem go [nieprzyjaciela – K.W.] teraz na prawym skrzydle. (…) Dobrze po południu zastałem w Łukowie dowódcę 21 dywizji wraz z jego sztabem, festynującego wesoło po tak wspaniałym marszu. Gdy dowódcy brygad i niektórych pułków mnie otoczyli przy stole, wszyscy w jeden głos stwierdzili, że właściwie nieprzyjaciela nie ma” (Józef Piłsudski, Rok 1920, Londyn 1941, s. 126-127).

Pierwszy kontakt bojowy z cofającym się nieprzyjacielem nawiązała 14 dywizja dopiero w nocy z 17 na 18 sierpnia. Mitem więc jest, że Bitwa Warszawska rozpoczęła się o świcie 16 sierpnia uderzeniem Grupy Manewrowej znad Wieprza, ponieważ w tym czasie wojska bolszewickie były już w pełnym odwrocie. Bitwa Warszawska rozstrzygnęła się dzień wcześniej pod Radzyminem, Nasielskiem i Ciechanowem. Gdy grupa Piłsudskiego ruszała do natarcia, Warszawa nie była już zagrożona. „Bitwa o Warszawę i o Polskę rozegrała się na przedpolu Warszawy i nad Wkrą, między 13 a 15 sierpnia, przy osobistej interwencji i nadzorze gen. Rozwadowskiego” (mjr Marceli Kycia, w: Giertych, s. 350).
Naród wybacza naruszenie jego interesów, nie wybacza zaś obrazy jego honoru (Max Weber)


W planach głównodowodzącego w Bitwie Warszawskiej gen. Tadeusza Rozwadowskiego Radzymin miał odegrać kluczową rolę w wojnie polsko-bolszewickiej. Tutaj miały odwrócić się losy wojny. „Największy wysiłek przeciw najliczniejszym przeciwnikom wykonała zaimprowizowana V armia gen. Sikorskiego. Nie była jeszcze skoncentrowana, gdy padł Radzymin, szerząc panikę w Warszawie. Jeden gen. Rozwadowski miał rozradowaną minę, zacierał ręce i powtarzał w kółko: mam go [Tuchaczewskiego] w saku. Przewidział wszystko. W Radzyminie umieścił najgorszą (w danej chwili) swoją dywizję 11-tą, która nie zdołała ochłonąć po niepowodzeniach w czasie pięciotygodniowego odwrotu. Nie obawiał się niczego, bo miał w drugiej linii dwie dywizje i wspaniałą artylerię przedmościa Warszawskiego. Ale wciągał do saka Tuchaczewskiego, który znalazłszy słaby punkt obrony polskiej niezwłocznie swoje rezerwy rzucił na zdobycie Warszawy osłabiając flanki” (płk Kornel Krzeczunowicz, cyt. za: Giertych, s. 381).

Identycznie sytuację postrzegał francuski „doradca techniczny” Wodza Naczelnego, gen. Maxim Weygand, stwierdzając, że „bitwa oparta jest na oporze przyczółka mostowego Warszawy, a raczej na wojskach, które mają go utrzymać” (cyt. za: Giertych, s. 136). Przekonany przez gen. Rozwadowskiego o konieczności przygotowania obrony na linii Wisły, twardo trzymał się zasady obrony Radzymina, aby umożliwić przeciwuderzenie Grupy Manewrowej znad Wieprza.

Również analiza założeń strategicznych potwierdza, że bój o Radzymin odegrał kluczową rolę w zmaganiach polsko-bolszewickich. Miastu temu wyznaczono rolę swego rodzaju sworznia, na którym zawisnąć miały losy całej kampanii. „Bitwa rozegrana została zgodnie z zasadami sztuki wojennej, która między innymi polega na zatrzymaniu od czoła ofensywy nieprzyjaciela możliwie małymi siłami by uderzyć na jego flankę możliwie dużymi siłami. (…) W zastosowaniu do bitwy warszawskiej przedstawia się to jako czołowe zatrzymanie przeciwnika pod Radzyminem i wykonanie 15 sierpnia z rejonu Nasielska i Mławy uderzenia na północne skrzydło ofensywy Tuchaczewskiego. Podjęta dopiero 17 sierpnia akcja na południu (…) była spóźniona, ponieważ nieprzyjaciel był już w pełnym odwrocie, tak, że uderzenie znad Wieprza było uderzeniem w próżnię, co potwierdza osobiście marszałek Piłsudski w swoim dziele Rok 1920 (T. Machalski, cyt. za: Giertych, s. 132 i 369).

Honor twój, imię i chwała pozostaną na zawsze (Wergiliusz)
Jednakże rozwój sytuacji pod Radzyminem zaskoczył planistów. Ów sworzeń, który miał stabilizować działania ofensywne północnego, a zwłaszcza południowego skrzydła polskich wojsk, całkowicie wykroczył poza pierwotnie przewidzianą mu rolę. „W strategicznym założeniu planu wojennego leżało, by 1 Armia wiązała przeciwnika tylko tak długo, dopóki Armia Manewrowa pod wodzą Marszałka Piłsudskiego nie wpadnie nieprzyjacielowi na flankę i tyły. Dlatego 1 Armia mimo ochoty zmiażdżenia nieprzyjaciela w pościgu, musiała czekać na rozkaz wyższego dowództwa, by przez przedwczesny pościg nie komplikować i nie zepsuć planu, który prowadził do zupełnego zniszczenia armii sowieckich – a zatem do ich klęski” (Latinik, s. 55). Tak więc nieoczekiwany sukces pod Radzyminem w połączeniu z kompletnym brakiem orientacji w sytuacji na froncie Marszałka Piłsudskiego częściowo zniweczył owoce tego zwycięstwa, uniemożliwiając całkowite rozgromienie pokonanych bolszewików, którzy zdążyli wycofać się na wschód.

Wydarzenia, jakie rozegrały się w Radzyminie 15 sierpnia 1920 roku były kluczowe dla całej wojny polsko-bolszewickiej, ponieważ rozpoczęły ciąg sukcesów militarnych wojska polskiego, które przypieczętowały odrodzenie się i ugruntowanie państwowości polskiej. Bitwa Warszawska 1920 roku, której kluczowym elementem była zakończona przełamaniem pozycji bolszewickich obrona Radzymina, stanowiła jeden z najjaśniejszych momentów w historii polskiej wojskowości. Zwycięstwo to było zasługą całego Narodu, który w obliczu bolszewickiej nawały zjednoczył się w obronie Ojczyzny na niemającą precedensu w dotychczasowej historii skalę.
Wojna i męstwo zdziałały więcej wielkich rzeczy niż miłość bliźniego (Friedrich Nietzsche)


„Wiadomo, że zwycięstwo jest łatwe, gdy wojsko i dowódcy są dobrzy, jednak jest ono bardzo wątpliwe, gdy żołnierz jest wyczerpany i zwątpiony, nieufny i zdemoralizowany. Wówczas najświetniejsze plany, najmądrzejsze i najostrzejsze rozkazy nie pomogą nic, jeśli nie przyjdą z pomocą duchowe i moralne czynniki, przekuwające u żołnierza psychologię odwrotu na psychologię zwycięstwa, na pobudzenie go do największego wysiłku i do szlachetnej ofiarności krwi za drogą Ojczyznę. Do cudu nad Wisłą przyczynił się zbiorowy wysiłek całego narodu, a bezpośrednio ludność stolicy, duchowieństwo, patriotyczne organizacje wojskowe i cywilne, które ofiarowując swoje siły i wiedzę w chwili najbardziej przełomowej – przetworzyły zmęczenie w rześkość, zwątpienie w zapał, cofanie się w natarcie, odwrót w zwycięstwo – i przez to dopomogły w obronie Warszawy” (Latinik, s. 55-56).

Jak trafnie zauważył gen. Machalski „określenie Cud nad Wisłą nie odnosi się do dowodzenia, ale do żołnierza, który będąc od tygodni w beznadziejnym odwrocie, nie załamał się, lecz nagle stanął, odwrócił się i zaczął bić swojego przeciwnika, przed którym dotąd ustępował”(cyt. za: Giertych, s. 132 i 369). Pamiętajmy jednakże, że przełom w Bitwie Warszawskiej dokonał się pod Radzyminem – 15 sierpnia, w święto Wniebowzięcia NMP.

Śmierć nie rzuca się na odważnych (Bolesław Prus)
Gdyby nie było „Cudu nad Wisłą”, być może zagrożona bolszewizmem i wykrwawiona zmaganiami wojennymi Europa, stanęłaby w obliczu odnowienia się wojny światowej. Jej skutki z pewnością byłyby tragiczne. W pewnym sensie, dokonało się to w 1939 roku, jednak dzięki męstwu polskiego żołnierza, uzbrojonego także w wiarę w pomoc Bożej Opatrzności, na polach Radzymina odrodzona Polska zyskała bezcennych 20 lat, które pozwoliły jej okrzepnąć. Katastrofa II wojny światowej oraz czas komunistycznego zniewolenia pokazały jak ważne było to 20 lat dla zachowania tożsamości narodowej i atrybutów państwa polskiego.

poniedziałek, 14 listopada 2016

Po i n w a z j i - wojna

Od migracyjnej inwazji do wojny domowej

Posted in ■ aktualności, ■ odkłamujemy HISTORIĘ, ■ różne by Maciejewski Kazimierz on 26 Październik 2016 
Nawet najbardziej niechętni prawdzie otwierają dziś oczy. Dostrzegają już istnienie zorganizowanego planu destabilizacji Europy przez inwazję imigrantów. 


Ten projekt pochodzi z dalekiej przeszłości. W mojej książce z lat 90-tych „1900-2000. Dwa sny podążające za sobą: konstrukcja i destrukcja”, opisałem ten plan słowami pisarza Umberto Eco i Carlo Marii kardynała Martiniego.


Eco pisał, że „w dzisiejszej Europie nie mamy do czynienia ze zjawiskiem imigracji. Mamy do czynienia ze zjawiskiem wędrówek ludów (…). Jak wszystkie inne wielkie migracje poskutkuje ono etnicznymi zmianami w dostosowaniu docelowych dla przybyszów krajów, niepowstrzymaną zmianą zwyczajów i mieszaniem się ras, co doprowadzi do zmiany typowego koloru skóry, włosów i oczu mieszkańców”. Kardynał Martini uważał ten „profetyczny ton” za niezbędny do zrozumienia, że „proces migracyjny z coraz biedniejszego Południa, do coraz bogatszej Północy jest wielką etyczną i obywatelską szansą na odnowę i odwrócenie trendu dekadenckiego konsumpcjonizmu w Zachodniej Europie”.

Na temat tej perspektywy „twórczej destrukcji” pisałem już wówczas, że w planie tym„nie chodzi o to, że imigranci muszą zintegrować się z cywilizacją europejską, lecz przeciwnie, Europa musi się zdezintegrować i zregenerować dzięki okupującym ją grupom etnicznym. (…) Oto marzenie o twórczym nieładzie, o zmieszaniu ludów podobnym do tego z czasów inwazji barbarzyńców. Wszystko to w celu stworzenia polikulturowego społeczeństwa przyszłości”.
Plan, tak wtedy jak i teraz, polega na zniszczeniu państw narodowych i ich chrześcijańskich korzeni. Jednak nie w celu budowy superpaństwa, lecz stworzenia nie-państwa, przeraźliwej próżni, gdzie wszystko, co przypomina prawdę, dobro i sprawiedliwość zostaje pochłonięte przez przepaść chaosu. Post nowoczesność to nie plan „konstrukcji” na wzór pseudo-cywilizacji narodzonej z humanizmu i Oświecenia i skutkującej totalitaryzmami XX stulecia. To ma być nowa i odrębna utopia: dekonstrukcja i trybalizacja Europy.
Celem procesu rewolucyjnego atakującego naszą cywilizację od wielu stuleci jest nihilizm, owa „uzbrojona pustka”, by użyć trafnego określenia prałata Jeana Josepha Gaume (1802-1879).

Minęły lata i utopia chaosu przekształciła się w koszmar, w którym żyjemy teraz. Plan dezintegracji Europy, opisany przez Alberto Carosa i Giudo Vignelliego (w ich udokumentowanym studium „Cicha Inwazja. Imigracja: źródło czy konspiracja”) okazał się zjawiskiem epokowym. Potępiających go nazwano „prorokami zagłady”. Dziś słyszymy, że mamy do czynienia z niepowstrzymanym procesem. Możemy podobno nim zarządzać, ale nie powstrzymać. To samo mówiono w latach 70-tych i 80-tych XX wieku o komunizmie, dopóty, dopóki upadek Muru Berlińskiego pokazał, że nic w historii nie jest nieodwracalne, może poza ślepotą „użytecznych idiotów”.

Pośród tychże użytecznych idiotów są burmistrzowie Nowego Jorku, Paryża i Londynu: Bill de Blasio, Anne Hidalgo i Sadiq Khan. 20 września z okazji Zgromadzenia Ogólnego ONZ w liście opublikowanym na łamach „New York Times’a” zatytułowanym „Nasi imigranci, nasza siła” wystosowali apel „by podjąć rozstrzygające środki gwarantujące pomoc i bezpieczne schronienie uchodźcom uciekającym z miejsc konfliktu oraz imigrantom chroniącym się przed biedą”.
Tymczasem setki tysięcy przybyszów lądujących na naszych wybrzeżach nie uciekają ani przed konfliktem ani przed nędzą. Są młodzi, zadbani i cieszą się doskonałym zdrowiem, bez oznak ran i niedożywienia, zdarzających się osobom uchodzącym ze stref wojny czy głodu. Koordynator anty-terroryzmu w Unii Europejskiej, Gilles de Kerchove, w przemówieniu do europarlamentu 26 września, potępili masową infiltrację tych imigrantów przez Państwo Islamskie. Jednak nawet gdyby terroryści stanowili wśród nich jedynie nieznaczną mniejszość, to pozostaje faktem, że wszyscy nielegalni imigranci przybywają do Europy jako nosiciele kultury niekompatybilnej z chrześcijańską i zachodnią.
Migranci nie chcą się z Europą integrować, lecz dominować nad nią, jeśli nie poprzez siłę zbrojną, to przez łona ich i naszych kobiet. Gdziekolwiek osiedlają się te grupy młodych islamskich mężczyzn, europejskie kobiety zachodzą w ciąże, powstają nowe „mieszane” rodziny poddane prawu Koranu. Te nowe rodziny proszą rządy o meczety i dotacje. To dzieje się przy wsparciu burmistrzów, prefektur i katolickich parafii.
Reakcja ludności jest nieunikniona i w krajach, gdzie imigracja jest największa – jak Francja czy Niemcy – staje się coraz bardziej gwałtowna. „Jesteśmy na krawędzi wojny domowej”, oznajmił parlamentarnej komisji Patrick Calvar, przewodniczący DGSI Generalnej Dyrekcji Francuskiego Bezpieczeństwa Wewnętrznego (Le Figaro, 22 czerwiec 2016). Z kolei niemiecki rząd przygotował „plan obrony cywilnej”. Na jego 69 stronach zachęca ludność do gromadzenia jedzenia i wody oraz do „przygotowania się we właściwy sposób na wydarzenie mogące zagrozić naszej egzystencji” (Reuters 21 sierpnia 2016).

Kto odpowiada za tę sytuację? Powinniśmy spojrzeć na to na wielu poziomach. Oczywiście istnieje klasa rządząca wywodząca się z ruchów z 1968 r. pociągająca za sznurki europejskiej polityki; są intelektualiści głoszący zdeformowane teorie w fizyce, biologii, socjologii i politologii; są także lobbyści, masoni, potężni finansiści, czasem działający w ciemnościach, czasem zaś w biały dzień.
Dobrze znana jest na przykład rola finansisty George’a Sorosa i jego międzynarodowej fundacji Społeczeństwo Otwarte. Po ataku hakerskim, w wyniku którego ponad 2500 e-maili zostało skradzionych z serwera amerykańsko-węgierskiego magnata i rozsianych po Internecie za pośrednictwem portalu DC Leaks poznaliśmy fakty dotyczące finansowania przezeń najróżniejszych działalności – od ruchu LGBT aż po organizacje pro-imigracyjne. W serii artykułów ukazujących się na łamach pisma „The Remnant”, opartych na wspomnianych dokumentach, Elizabeth Yore pokazała także bezpośrednie i pośrednie wsparcie Sorosa dla papieża Francszka i niektórych jego najbliższych współpracowników, jak choćby dla kardynała Oscarowi Maradiadze i prałatowi Marcelo Sorondo.

Między Georgem Sorosem i papieżem Franciszkiem pojawiła się obiektywna konwergencja dotycząca celów strategicznych. Polityka gościnności, przedstawiana jako „religia mostów” w przeciwieństwie do „religii murów” stała się lejtmotywem pontyfikatu Franciszka, aż do tego stopnia, że niektórzy pytali czy jego wybór poparto właśnie w celu dostarczenia moralnej aprobaty projektodawcom inwazji migrantów. Pewne jest w każdym razie, że dzisiaj zamieszanie w Kościele i w społeczeństwie tworzą zwarty tandem. Chaos polityczny przygotowuje ścieżki do wojny domowej, zaś chaos religijny otwiera drogę ku schizmom, a więc swego rodzaju religijnym wojnom domowym.
Tym niemniej Duch Święty, pomimo, że kardynałowie na konklawe nie zawsze się Go słuchają, nigdy nie przestaje działać i ożywiać sensus fidei osób sprzeciwiających się planom zniszczenia Kościoła i społeczeństwa. Boża Opatrzność ich nigdy nie opuści.

Roberto de Mattei • rorate-caeli.blogspot.com
pch24.pl, fot. Marko Djurica / REUTERS / FORUM

środa, 9 listopada 2016

CO SZYKUJE NAM SWIATOWA NOWOCZESNA MASONERIA EU I USA


Komentarz od tłumacza: świadectwo Pani inżynier Emilii Dominikas, która budowała tajne podziemne bazy w Niemczech. Chora na białaczkę w ostatnim stadium, zdecydowała się ujawnić prawdę. Prawdopodobnie już nie żyje.
OD REDAKCJI III Rzym:
Publikujemy takie materiały, ponieważ uważamy, że powinniście wiedzieć o tym, co może się wydarzyć w najbliższej przyszłości. To wasza sprawa: wierzyć lub nie. Nie chcemy was zastraszyć i w jakiś sposób wytworzyć w was stan depresji. Wiemy, że u prawosławnych ludzi taka informacja nie wywoła rozpaczy i przygnębienia, ponieważ my – Prawosławni, doskonale wiemy i rozumiemy, że wszystkim w świecie rządzi Bóg. On nigdy nie odda na pohańbienie swoich wiernych dzieci. Natomiast naszym zadaniem jest, aby nie wyrzekać się Jego, aby przestrzegać Przykazania, modlić się i pokutować za swoje grzechy.
Apokalipsa się wypełnia i nikt nie będzie mógł jej zmienić. I trzeba być na nią przygotowanym i do tego, co się dzieje, i dziać się będzie. Jeśliby to nie było ważne, to Pan Bóg nie dawałby ludziom proroków i objawień, w tym Objawienie Świętego Apostoła Jana Ewangelisty. Pan Bóg uczy nas i wymaga od nas, abyśmy widzieli znaki ostatniego czasu. Dlatego dążymy do tego.
Dopomóż nam, Panie Boże!
__________________________________
Przetłumaczyłem ten tekst, ponieważ myślę, że świat powinien znać jego treść. Osobiście jestem zdania, że raport informatora jest absolutnie prawdziwy i autentyczny, ponieważ wszystko doskonale pasuje do tego, o czym wiemy. (tu i dalej są to uwagi tłumacza rosyjskiego – A.L.)
Nie dbam o to, gdy wiele instytucji będzie twierdzić, że jest to fałszerstwo, ponieważ większość instytucji podąża za swoim własnym ukrytym programem, podczas gdy my jesteśmy niezależni i pracujemy za darmo tylko do rozpowszechniania tego, co uważamy za prawdę. Świat musi wiedzieć, co dzieje się w Europie, a zwłaszcza w Niemczech, wieczorne wiadomości w telewizji o tym nie poinformują.
Osobiście przejrzałem pocztę elektroniczną bardzo krytycznie, sprawdzając styl, gramatykę, możliwe sprzeczności i osobisty charakter pisma autora, który – do tego – w żaden sposób nie jest anonimowy. Autorka podpisuje się swoim pełnym imieniem i nazwiskiem, mgr inż. (co odpowiada tytułowi mgra nauk technicznych) Dr Austeya Emilia Dominikas, cierpi na białaczkę od 2014 roku, nie ma ona nic do stracenia i przypuszczam, że opuści ten świat przed końcem tego roku.
Tekst jest treścią filmu wideo na YouTube z konta niemieckiego autora, nazywającego siebie «ZERBERSTER». Publikuje pocztę elektroniczną, którą otrzymuje, i jest to poczta elektroniczna informatorów pod numerem 10. Jeżeli wpiszecie na wyszukiwarce «ZERBERSTER” i „Zuschauerpost # 10”, to możecie znaleźć film wideo. Dowiedzieliśmy się w międzyczasie, że właściciel konta miał dobrze znany kanał na YouTube wcześniej, z dużą liczbą abonentów, który został usunięty z YouTube (zgadnijcie dlaczego). Autor konta ZERBERSTER nazywa siebie Brandonem Lakefieldem na wideo. Jego adres e-mail: wichtig@zerberster.orgTen adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.
Uważamy za życiowo ważne, aby zachować ten materiał tak, aby można było go umieścić ponownie w razie, gdyby cenzura znów go usunęła.
Jeśli sami dojdziecie do wniosku, że ten raport – jest prawdą, to bardzo proszę, pomóżcie go rozpowszechnić i umieścić na stronach dyskusyjnych i stronach internetowych, wyślijcie go do swoich przyjaciół. My – jako ludzkość – jesteśmy w krytycznym momencie przejścia i powinniśmy się przekonać, aby obrać kierunek, który nie będzie nas zatrzymywał, ale doprowadzi nas na drogę boskiej ewolucji. Celem ludzkości – jest być błogosławieństwem dla planety, niczym więcej. I jest to droga, którą musimy przyjąć.

PRZECIEK! OFICJALNY PROGRAM ZNISZCZENIA NIEMIEC ANTY-CHRYST POKAZUJE SWOJE OBLICZE
W tłumaczeniu z języka angielskiego z niemieckiego oryginału Brainactivator
Temat: Życiowa historia horrorów
wysłany do Brandona Lakefilda – Wichtig@Zerberster.orgTen adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript. 19 września 2016
Nagłówek możemy zobaczyć na YouTube
_________________________________
Drogi Brandonie Lakefield (dobry nick)
Po pierwsze, bardzo dziękuję za mnóstwo odważnych filmów wideo, które opublikowałeś, rozumiejąc całe niebezpieczeństwo naszej niemiecko – faszystowskiej dyktatury, gdzie wszystko przechodzi przez cenzurę i zniekształca się – to wspaniała praca. Niestety, ludzi takich jak ty spotyka się teraz zbyt rzadko – większość ludzi chowa głowy w piasek, w złudnej nadziei, że kiedyś będzie lepiej.
Film video w języku niemieckim
https://www.youtube.com/watch?v=sdrvbn16KTs
________________________________
Z góry chciałabym prosić Cię o rozpatrywanie mnie jako wariatki lub rozzuchwalonego teoretyka teorii spiskowej lub o wybranie dowolnego określenia, które mógłbyś wykorzystać w dalszej lekturze, aby w ten sposób łatwiej Ci było przyjąć to, co mam do opowiedzenia. Proszę mi wybaczyć, jeśli są jakieś luki w tekście lub błędy typograficzne (literówki), występujące w wyniku mojej obniżającej się zdolności do koncentracji uwagi z powodu przyjęcia przeze mnie ostatniej chemioterapii, choć przykładam wszelkich starań, aby się trzymać.
Mój zawód: inżynier – budowniczy tuneli, szczególnie instrumentów pomiarowych dotyczących ciśnienia / ochrona / wzmocnienia. Jaśniej: konstruktor głębokich bunkrów (baz podziemnych).
Moja własna historia rozpoczyna się w lutym 2001 roku, kiedy to BBR (Bundesamt für Bauordnung und Raumwesen, niemiecki zarząd d/s kontroli architektonicznej i rozmieszczenia) ogłosił przetargi na siedem obiektów, przeznaczonych dla placów budowlanych w sferze ochrony ludności w przypadku masowej ewakuacji. Mnie i jeszcze sześciu innych ekspertów w tej konkretnej dziedzinie zebrano w biurze planowania w Kassel, 23 marca 2001 r.
Na początku mieliśmy podpisać dziesięć różnych oświadczeń o tajemnicy dla dziesięciu różnych departamentów rządowych, w tym dwóch, które były klasyfikowane jako ściśle tajne dokumenty dla Ministerstwa Obrony. (Bundesverteidigungsministerium)

Interesowało mnie, dlaczego byliśmy zmuszeni to zrobić, ponieważ obiekty ewakuacyjne dla ludności w żaden sposób do utajnionych nie należą i z reguły są to obiekty publiczne i nawet można je zwiedzić wchodząc na stronę BBR.
Po południu przewieziono nas śmigłowcami do bazy lotniczej federalnych sił zbrojnych w Ramstein, gdzie zgromadzono wszystkich naszych pracowników pełnego planowania. Poradzono mi podjąć kierowanie PG4 (grupa planowania).
Kolacja w formie stołu szwedzkiego odbyła się w salonie jadalnym bazy lotniczej, gdzie wówczas poznaliśmy się nawzajem i rozmawialiśmy o celu. Następnego dnia rano, zaprezentowali nam miejsce lokalizacji / obszaru, jak również planu zagospodarowania przestrzennego.
Musieliśmy zbudować siedem głębokich kompleksów bunkrów (baz podziemnych – A.L.) w siedmiu różnych miejscach w Niemczech, z podziemnymi połączeniami kolejowymi, jaskiniami dla materiałów zapasowych, niezależnym geotermalnym zasilaniem w energię i wodę ze studni głębinowych. Każdy kompleks (baza) był przeznaczony do ukrycia 300.000 ludzi.
Lokalizacja kompleksów (baz) była następująca:
Cassell
Zyul
Furth
Zimmern
BERLIN ZACHODNI
Lüneburg
Görlitz / Zgorzelec
(Uwaga tłumacza z jęz. niemieckiego: to jest dziwne, że nie ma ani jednej miejscowości w południowej części Niemiec, Fürth jest najbardziej wysuniętym na południe miejscem, tak że „najbogatsze regiony Niemiec – Bawaria i Badenia-Wirtembergia – nie miałyby absolutnie żadnej bazy” tego rodzaju).
Pierwsze wiercenia jak zostały nazwane „pracami budownictwa drogowego” tak i pozostały całkowicie „ukryte w ciemności” – z powodu oddalenia od miast i obszarów wiejskich. Byliśmy zaskoczeni, że w moim własnym projekcie, absolutnie u nikogo w Simmern, jak się wydaje, nie powstało nawet najmniejsze podejrzenie, ludność była całkowicie nieświadoma i tak pozostaje do tej pory.
W 2004 roku odwierciliśmy 12 komór / sal na trzech poziomach do głębokości 70 metrów w skale Hunsrück. W lutym 2004 roku otrzymaliśmy pomoc od specjalistów australijskich, zajmujących się wydobyciem diamentów, ponieważ nadzwyczaj twarde warstwy osadowe spowodowały opóźnienia w harmonogramie.
W lipcu zakończyliśmy 16 sal. Pracownicy Planowania Ministerstwa Obrony zebrali nas wszystkich w Berlinie pod koniec lipca 2004 roku, gdzie powiedziano nam, że przedstawione wcześniej plany zmieniły się.
Do planu dodano jeszcze 16 sal do składowania materiałów wybuchowych, jak również 4 duże komory z windami o wielkim udźwigu dla pojazdów szynowych / statków powietrznych, a także dwa place dla symulacji obszaru miejskiego.
Byłam bardzo zdziwiona, że nawet były protesty wśród nas, bo prawdopodobnie w większości nie bralibyśmy udziału w projekcie bunkrów wojskowych, gdybyśmy byli świadomi tego rodzaju informacji trzy lata temu. Co naprawdę uderzyło mnie jeszcze bardziej – to ten fakt, że plan przewidywał kaplicę, a raczej MECZET – dokładniej mówiąc – było jasne, że żadnego pomieszczenia chrześcijańskiego nie planowano.
W czerwcu 2005 roku zakończyliśmy nowe sale. Tym niemniej powstały problemy z usuwaniem żużlu (gruntu, urobku z wierceń – ?- A.L.). Znane metody, takie jak uszczelnianie i stapiania – jak na zwykłych obiektach – nie przeszły, ponieważ żużel, wypompowany za pomocą studni głębinowej i rozdrobniony, następnie był wyrzucany w okolicznych lasach. To działało nadzwyczaj dobrze, ale niestety, stapianie powodowało znaczącą śmierć drzew. Rząd regionalny pokrył wydatki z tym związane za pomocą PR-kampanii o zakażeniu przez szkodniki.
14 listopada 2005, zostaliśmy zaproszeni na spotkanie, na którym przedstawiono nas nowemu kanclerzowi (Merkel). Potem powiedziano nam, że nasze projekty zostały uznane za wspaniałe i będą kontynuowane pod warunkiem przestrzegania najwyższego stopnia tajności.
Tej zimy spędziłam swój pierwszy długi urlop na wyspie Maui (Hawaje), sponsorowany przez Korporację Rockefellera. Spotkałam tam kilku operatywnych działaczy politycznych, powiadomionych o naszej pracy i starających się zainspirować nas opowieściami o swoich projektach budowlanych, na przykład w Kanadzie, Holandii, Argentynie lub Francji, jak tylko „niemieckie obiekty” zaczną pracować.
W kwietniu 2006 roku, w końcu nastąpiła instalacja prawdziwych bunkrów, użyliśmy wysokiej jakości stali odpornej na uderzenia i betonu wodoodpornego w takiej ilości, że starczyłoby ich, jak się wydaje, do budowy Liyanskiej Tamy w Chinach, jak również ułożyliśmy 100 ton LWL (kabli światłowodowych, do przekazywania danych (Lichtwellenleiterkabel für Datentransfer).
Następnie personel techniczny z Izraela, specjalnie dowieziony, przeprowadził instalację energii i światła. Wszystko to było tak drogie, że tylko w 2006 roku przekroczyliśmy początkowy budżet 6 -krotnie. Polityka trafiała pod coraz większą presję, tak że w końcu podatek od wartości dodanej został zwiększony, ponieważ w przeciwnym razie nasze projekty mogłyby być ujawnione.
Ponadto, mieliśmy korzystać z naszych własnych źródeł energii, ponieważ zużycie przez nasze generatory oleju było tak wielkie, że nieustannie stykaliśmy się z problemami uzupełniania.
Przez wprowadzenie nowej ustawy o optymalizacji HARTZ4 (pieniądze społeczne dla bezrobotnych w dłuższej perspektywie, co oznacza, że pieniądze mogą być zmniejszone w szczególnych okolicznościach), oraz innych, za pomocą tylko jednej ustawy można było wydzielić dodatkowo 200 miliardów euro do wykorzystywania w naszych projektach. Czytałam, jak polityk Franz Müntefering nazywa osoby, otrzymujących Hartz4, „warzywami” lub „bezużytecznym materiałem ludzkim”, co widocznie jest ich ogólnym wewnętrznym określeniem.
W styczniu 2007 roku prace nad wyposażeniem wewnętrznych pomieszczeń, łącznie z elektroniką, zostały zakończone, a także dwa długie tunele, prowadzące do baz / kompleksów w Kassel i Fürth. Następnie francuscy specjaliści ułożyli szyny – również zostały doprowadzone pociągi, łącznie z boksami do transportu wojsk.
Boksy te zostały zainstalowane w ten sposób, że mogą być one transportowane albo przez jeden z 34 samolotów VTOL (ros.- СВВП) lub za pośrednictwem pociągów podziemnych. Mogą one pomieścić do 400 osób w pełnym uzbrojeniu lub 16 osób w czołgu ze sprzętem bojowym lub dwa czołgi. Pociąg może się poruszać z prędkością 100 km / h, i cała trasa ułożona jest całkowicie pod ziemią. Cały kompleks/baza jest zamknięty. Nasz kompleks/baza posiada 16 wind, które mogą przyjąć do 4 czołgów T14 Armatra i 60 osób.
Wyjścia są w pełni zamaskowane pod budynki do oczyszczania wody, budynki transformatorów energii lub wieże bezprzewodowe. Kompleks/baza jest całkowicie zabezpieczona przed atakiem jądrowym według VNN22B i przetrwa nawet bezpośrednie trafienie przez rakietę o mocy 500 kt (kiloton), bez straty ciśnienia (rozhermetyzowania – od A.L.). Wszystkie kontrole jakości i pierwsze dostawy sprzętu dla instalacji komputerów o dużej mocy, wyposażenia pomieszczeń mieszkalnych, sanitarnych itp., wykonywane były równolegle.
W 2008 roku otrzymaliśmy zamówienie wywiercenia jeszcze ośmiu magazynów do przechowywania paliwa, każdy po 200.000 m ³ oleju napędowego, oleju opałowego i nafty, a także cystern z wodą do picia i dużych ilości zapasów produktów spożywczych mrożonych / suchej żywności dla 200.000 żołnierzy, 10 000 pracowników-mężczyzn i dodatkowych dla 6000 urzędników i zawodowych rozrywkowych kobiet (dziwek), wszystko to było kontynuowane do 2009 roku.
Wyposażeniem baz był meczet, we wszystkich miejscach. Zauważyłam, że w gdy chodzi o suchą i mrożoną żywność, to szczególną uwagę zwracano na zgodność z „Halal-em” (islamskim zestawem zasad dotyczących żywności) i że nigdy nie było konserw z wieprzowiną.
Zainstalowaliśmy głośniki – we wszystkich miejscach – do modlitw porannych. Firma Rheinmetall dostarczyła kontenery ze sprzętem wojskowym ABC, pistoletami, karabinami szturmowymi z bagnetami H & K (Heckler & Koch), 10.000 ton amunicji, 18 pokoi – sypialni wyposażono w łóżka – 68.000 3- poziomowych łóżek w sumie, kabiny prysznicowe dla 14.000 osób na raz, prysznice ABC w windach, 4 szpitale z 6-ma w pełni funkcjonalnymi oddziałami chirurgicznymi w każdym i olbrzymimi magazynami, wypełnionymi preparatami medycznymi.
Zainstalowaliśmy setki płaskich ekranów do przekazu arabskich przesłań Wahhabickiego Koranu, który mówi, że chrześcijanie – to są niskie zwierzęta, które powinny być zabite, ze nie wolno okazywać nikomu litości i że bogowie zmuszą kobiety Zachodu do szanowania boskich wojowników – były to niekończące się, powtarzające się wpisy.
Na wszystkie te systemy zużywano tyle energii, że musieliśmy szukać rozwiązań tego problemu. Instalacje geotermalne nie dostarczają wystarczająco dużej ilości energii do zaspokojenia wszystkich potrzeb, generatory dieslowskie po prostu były przeznaczone tylko do nagłych przypadków, a z budowy elektrowni jądrowych trzeba było zrezygnować z powodu braku uranu – więc musieliśmy działać szybko.
(Uwaga tłumacza z jęz. niemieckiego: Wydaje się, że oni nigdy nie słyszeli o Tesli, nam mówiono, że amerykańskie bazy całkowicie pracują na wolnej (darmowej) energii, ale można założyć, że amerykańscy okupanci w Niemczech nie chcą, aby Niemcy miały urządzenia wolnej/darmowej energii Tesli).
Merkel została zaplanowana do roli dyrektora wykonawczego na 16 lat (2005 – 2021), została przeprowadzona odpowiednia PR-kampania – we wszystkich regionach – co doprowadziło do instalacji wiatrowych i słonecznych urządzeń energetycznych. Niektóre grupy przedsiębiorstw zdołały przekonać, że zaoferują swoje domy w tym celu, aby uzyskać więcej energii. Dzięki temu byliśmy w stanie wyssać wystarczająco dużo energii z sieci ogólnej, aby pokryć zapotrzebowanie naszych wielkich energochłonnych obiektów w bunkrach / bazach podziemnych.
W 2010 roku zaczęliśmy przepychać tzw. zakręt klimatyczny i PO WYBUCHU w Fukushimie w 2011 roku nie było więcej problemów, aby to nadal działało.
(Uwaga tłumacza z jęz. niemieckiego: W oryginale niemieckim użyto słowa SPRENGUNG w odniesieniu do Fukushimy. To słowo wyraźnie mówi o tym, że była tam sztucznie wywołana katastrofa i ona zdaje się wie o tym. Żaden wyraz w języku angielskim nie ma dokładnego odpowiednika tego niemieckiego słowa …)
W 2010 roku pomagałam w różnych prefekturach budować podziemne bazy pod następującymi miastami:
BERLIN
KOLONIA
HAMBURG
BREMEN
KOLONIA
DÜSSELDORF
MONACHIUM
STUTTGART
Oczywiście, być może zauważyliście, że nowy port lotniczy w Berlinie budowany jest jako beczka bez dna. A powodem tego jest to, że 95% środków idzie na bok, dla naszych potrzeb. Lotnisko nigdy nie zostanie zbudowane.
To samo z projektem Stuttgart 21, projektem o podobnym losie i typie.
W rzeczywistości, w każdym z tych wymienionych miast jest wielki projekt budowlany, który zużywa nieproporcjonalnie wielką ilość pieniędzy. Pieniądze te są wykorzystywane na takie projekty, jak mój.
W Berlinie wiercenie było niemożliwe ze względu na bardzo twardą strukturę ziemi – musieliśmy ją wysadzać. Szczególnie wysoki poziom niebezpieczeństwa występował podczas budowy bunkra pod „Wehrmachtem”, oficjalnie nazywanym „federalnymi siłami zbrojnymi”; pod urzędem Kanclerza było niezwykle trudno prowadzić budowę, zawsze byliśmy na krawędzi ujawnienia.
Popularne Wydawnictwo Rozrywkowe, KOPP (kocham to wydawnictwo za odwagę), poinformował kilka razy – a także inni – o nocnych dźwiękach eksplozji w berlińskich dzielnicach Wedding i Mitte. Oni nie mylili się w tym, że właściwie słyszą, mieli rację w swoich przypuszczeniach, ale nikt im nie uwierzył, wiecie sami, jak daleko u Niemców leży w podświadomości przyzwyczajenie do chowania głowy w piasek.
Dla nas to było wielką zaletą. Moglibyśmy wysadzać i budować tunele i przestrzenie bezpieczeństwa jądrowego we dnie i w nocy, nadciśnienie wychodziło z komór gazowych przez dwa pomieszczenia magazynowe w dzielnicy Wedding i trzy w Berlinie-Mitte, co pozwoliło nam kontynuować prace do 2015 roku bez przestojów.
MOJA KATASTROFA MENTALNA
W czerwcu 2012 roku ogłoszono, że zostałam „szefem projektu w planowaniu sztabu NOWA EUROPA” i od tego czasu moje zdrowie bardzo się pogorszyło. W 2012 roku Organizacja Narodów Zjednoczonych w sposób tajny ogłosiła o wykorzystaniu broni migracyjnej przeciwko Europie w 2015 roku. Poprzez ONZ, Bank Światowy i UE ustalono pięć ośrodków rekrutacyjnych w Afryce, a także jeszcze dziesięć ośrodków na Bliskim Wschodzie.
Każdy, kto spełniał kryteria, otrzymywał smartfon i 2500 euro w gotówce, a następnie był włączany do uprzednio określonych „dróg uchodźców”, służby niemieckie zostały o tym poinformowane i uczestniczyły w koordynacji. Oficjalnie rozpoczęło się to w 2015 roku, ale nieoficjalnie to wszystko zaczęło się w 2013 roku, najpierw w mniejszych ilościach i dopiero w 2015 roku po „WŁĄCZENIU OPERACJI SYRIA” projekt ruszył pełną mocą.
Odpowiedni idealny kandydat powinien mieć 20-30 lat, zdolność do płodzenia dzieci (było to testowane!), mieć maksymalny iloraz inteligencji maksimum 90 IQ, jak najmniej wykształcony (bardzo agresywny i łatwo wpadającym w taki stan), być wahabistą lub salafitą i całkowicie pogardzającym Chrześcijan.
(POWINIEN MIEĆ)
Pożądane jest, aby mieli:
Szczególnie mile widziani są mężczyźni, wykraczający poza granice normalnych zachowań seksualnych, jak pedofile i homoseksualiści, których skłonność do przemocy wobec kobiet byłaby zauważalna.
W celu dodatkowego ich podrażnienia, były organizowane ich spotkania z kobietami, zwerbowanymi pod presją w ośrodkach zatrudnienia, którym płacono absolutnie żebracze wynagrodzenie i które otrzymywały zaledwie dwugodzinna awaryjną poradę o tym, w jaki sposób radzić sobie z tymi śmierdzącymi i brutalnymi mężczyznami, którzy nie mówią w żadnym języku europejskim – działo się to we Francji, Austrii i Niemczech.
„Mamy nadzieję na wzrost liczby urodzeń w drodze zdecydowanych zachowań seksualnych (gwałty)” – to nie jest żart. Jest to dokładny cytat z Federalnego Ministerstwa Spraw Rodzinnych.
Często zdarzało się, że chociaż przedstawiciele organów bezpieczeństwa byli obecni, ale się odwracali i zaczynali reagować dopiero po jakimś czasie, więc nie może dziwić fakt, że zaistniało 576 przypadków tego, co zostało nazwane incydentem „seksualnym o międzynarodowym wzajemnym zrozumieniu”, co doprowadziło do kontynuacji gatunku w 44 przypadkach, dzieci zostały zabrane od matek zaraz po urodzeniu i umieszczone pod opieką państwa.
We wszystkich przypadkach, kobiety zostały zwolnione i oskarżone o oszukanie niepełnoletnich podopiecznych.
Różnorodność dobrze opłacanych specjalistów w zakresie islamu, którzy są angażowani wcale nie w celu prowadzenia obserwacji i wyjaśnienia, czy nie jest ktoś związany z ISIS, tłumaczy się tym, że są oni powołani do kierowania skierowanymi działaniami „śpiących agentów” pod kontrolą i ochroną konstytucji.
W ośrodkach rozmieszczenia – zwłaszcza w miastach – muzułmanie zaczynają przyzwyczajać się do lekceważenia chrześcijańskich kobiet. Otrzymałam informację o ukrytych 48.323 przypadkach świadectw gwałtów na obszarach wiejskich i pojedynczy w mieście – w 2015 roku.
W tym czasie bęben propagandy lubi przedstawiać coraz bardziej i bardziej aroganckich muzułmanów w telewizji, którzy zachowują się tak, jak naziści w latach 1933-1945. (Tłumacz z jęz. niem.: Proszę odrobić zadanie domowe i nauczyć się prawdziwej historii Niemiec) – po to, aby zmusić Niemców, by zapomnieli o wrodzonej im dyscyplinie.
Także lewa strona radykalnych sił niezależnych i anarchistów pęka w szwach, co zmusza mnie do zastanowienia się nad pytaniem, jak media mogą ignorować to od wielu lat – oczywiście, trzeba mieć na uwadze fakt, że 99% tych osób służy Państwu / w obronie Konstytucji – w imieniu jednej z wielu „jednostek o zarządzaniu specjalnymi sytuacjami” – opłacanych przez Dyrektora Generalnego kwotą w wysokości 40 milionów rocznie, począwszy od roku 2009. Byli oni odpowiedzialni za spalone samochody itp. Albo terroryzm państwowy w zakresie przemysłu rozrywkowego, nakładający na płatników podatek GES. (GES – jest to podatek za korzystanie z telewizji i radiofonii – uwaga tłumacza z języka niemieckiego).
Grupy te są wybierane i klasyfikowane na 5 fal:
fala 1
niewinni ludzie i dzieci
fala 2
chore dzieci i osoby starsze
fala 3
osoby z chorobami zakaźnymi, kobiety bezpłodne, wdowy
fala 4
bardzo agresywna młodzież i psychopaci
fala 5
rebelianci i członkowie armii, zdolne do obchodzenia się z bronią i podatni na sugestie.
Ta ostatnia grupa liczy już tysiące osób, żyjących w naszych bunkrach.
Osiągnęliśmy 30% w chwili obecnej, do połowy 2017 roku pozostałe 70% przybędzie nocnymi lotami przez porty lotnicze w KOLONII, DŰSSELDORFIE, RAMSTEIN I FRANKFURCIE.
(Komentarz tłumacza z jęz. niem.: Wydawnictwo KOOP, które zostało wymienione powyżej, poinformowało o tych lotach, dostarczających Muzułmanów, i stwierdziło, że zostaną oni natychmiast zapędzeni do autobusów i wywiezieni w nieznanym kierunku. Gazeta «Junge Freiheit”, która nie była częścią tradycyjnych mediów informacyjnych, ale w ostatnim czasie wykazuje zmiany w tym kierunku, uderzyła krytycznym artykułem w KOOP za jego wypowiedzi na temat Muzułmanów, przybyłych samolotem w nocy, stwierdzając, że nie było żadnych dowodów na to i że były to tylko loty turystyczne realizowane – z powodu niskich cen – w porze nocnej. Jest zatem oczywiste, że zostali oni przekupieni przez nieznanego agenta).
Koniec 2016 r. Pięć afrykańskich ośrodków werbunkowych rozpocznie kierowanie swoich 5 fal – łącznie w sumie 8 milionów skrajnie agresywnych Afrykańczyków, a także 2 mln „ociężałych umysłowo” – według oficjalnego określenia, a według nieoficjalnego: „bydło na ubój” – do Niemiec.
W międzyczasie zostały zbudowane lub wynajęte budynki wsparcia/logistyki pod każdym dużym miastem – z zapasami setek tysięcy ton mrożonego/suchego prowiantu – dla wszystkich, kto będzie gotów przejść czipowanie RFID (identyfikacja częstotliwością radiową) po katastrofie w 2017 r.
Dla osób Hartz IV i emerytów nic się nie rezerwuje i nie planuje. Oficjalnie są oni skazani na wolne przejście do innego świata, a raczej na śmierć głodową, to jest to, co rząd zaplanował dla nich – ponieważ w stosunku do nich stosuje się ALG2 (= Arbeitslosengeld2, wsparcie socjalne ludzie otrzymują, jeśli pozostają bezrobotnymi przez okres dłuższy niż 1 rok – uwaga tłumacza j. niem.).
Oczekują oni dużo strat (śmierci współpracowników) w instytucjach socjalnych i ośrodkach ds. zatrudnienia. Z tych powodów pracownicy ci zostali wybrani odpowiednio, co oznacza, że osoby te reprezentują niewielką wiedzę w swojej dziedzinie, są brutalni, słabi, niewykształceni, zazdrośni, źli, o złym charakterze, witający migrację, źle znający język niemiecki i posiadający wady fizyczne, dlatego nie będą w stanie uciec od swoich prześladowców.
Jeden ochroniarz osobisty – to tylko wyrwa bezpieczeństwa w oczach weterana, nawet nie ofiara. Jest to konieczne, ponieważ tchórzliwi pracownicy nie powinni być powstrzymywani przez grzywny i nie schylać się przy zbliżaniu się do okna, tak, że ludzie wpędza się w działania bez wyjścia, dla czystego egzystencjalnego strachu. A poza tym, zamknięcie w więzieniu oferuje trzy gorące posiłki, mieszkanie i ogrzewanie za darmo i jesteście w stosunkach towarzyskich.
(Przepraszam za mój cynizm)
WIELKA KATASTROFA ZAPLANOWANA JEST NA ROK 2017
Dyrektor wykonawczy Merkel wprowadzi w życie zmienione prawa o sytuacji nadzwyczajnej (pierwotne z 1968 roku) i przejdzie do kanclerskiego bunkra, z całym swoim sztabem kryzysowym, na głębokości 160 m pod Berlinem, umeblowanego z takim luksusem, że każdy HILTON będzie wyglądał blado.
Wszystko finansowane jest z koszyka ubezpieczeń społecznych. Koszt około 12 miliardów euro.
Proponuje się pełne autarkiczne (samowystarczalne) bezpieczeństwo dla Pani Młodej Świni (= gra słów z imieniem Merkel, młoda świnia – «Ferkel» w języku niemieckim) i jej żony – kobiety (?!). Merkel ma męża, ale kto wie, czy nie jest to tylko przykrywka – komentarz tłum. z jęz. niem.), a także dla pracowników jej biura i ich rodzin – na czas nieznany.
(Komentarz tłum. z jęz. niem.: Kilka osób ujawniło zdjęcia luksusowych niemieckich bunkrów bez określenia dokładnej lokalizacji, widziałem je i mogę zaświadczyć o ich najwyższej klasie luksusu).
Budynek biurowca kanclerskiego posiada zabezpieczenie przeciwwstrząsowe ze stali kuloodpornej i dach, zdolny wytrzymać bezpośrednie trafienie rakiet obrony powietrznej. Na wysokości 60 m nad głównym bunkrem dyrektora wykonawczego Merkel, federalny generalny sztab armii ma korpus awaryjny – miejsce do rozmieszczenia 2000 żołnierzy, przeznaczonych do operacji specjalnych, wyposażony według najwyższych standardów jakości i posiadający stanowisko Dowództwa Centralnego – typu mini Pentagonu, komputer o dużej pojemności oraz możliwość wydawania rozkazów wszystkim 1,2 mln żołnierzy, oczekujących na czas akcji w podziemnych bunkrach.
Gdy tylko systemy społeczne zostaną zniszczone, to zgodnie z planem przewidywany jest masowy i bezlitosny atak przeciwko ludności niemieckiej rdzennego pochodzenia (Niemców biologicznych).
Na początku policja zostanie ustawiona do prowadzenia niemrawej walki, po czym federalne siły zbrojne zostaną skierowane do zniszczenia siebie nawzajem, a później, kiedy wszystko będzie gotowe, mają oni zamiar otworzyć podziemne bunkry i początek III Wojny Światowej zostanie uczyniony.
Zgodnie z harmonogramem, co najmniej 15 milionów obywateli pochodzenia niemieckiego – przede wszystkim osób starszych i biednych pod względem ekonomicznym – musi być usuniętych bez jakiejkolwiek litości.
Planowane są masowe wywłaszczenia nieruchomości i środki własności zostaną oddane amerykańskim holdingom za bezcen. Ludność niemiecka nie będzie miała żadnych praw do 2019 roku, wszyscy, którzy wystąpią z bronią przeciwko rządowi, zostaną rozstrzelani. Jest to już zalegalizowane przez Traktat Lizboński.
Amerykańskie samoloty bezpilotowe – drony będą zbierać żniwo latając nad Niemcami z zamiarem zrzucania ognia piekielnego (Hellfire) lub bomb napalmowych na wszelkie oznaki powstania lub masowych zgromadzeń ludzi, a prasa będzie mówić o dewiantach lub wrogach państwa. Kto będzie przeciwko Merkel – ten jest przeciwko Niemcom. A więc, jest wrogiem demokracji i wolności.
Trzecia Rzesza nadal tu jest, ukryła się w cieniu, a teraz pojawia się ponownie ze zmienionym zespołem. (Komentarz tłum. z jęz. niem.: – Proszę odrobić swoją pracę domową!)
W chwili obecnej w budowie jest 180 ośrodków zatrzymania (obozów koncentracyjnych? – uwaga tłum. j. niem.) dla Niemców biologicznych i osób z korzeniami niemieckimi, „niepożądanych artystów” i dysydentów, protestujących i posłańców pokoju i każdy protestujący zostanie umieszczony w takim obozie na śmierć głodową. (Komentarz: Eisenhower 2.0, patrz tagi Rheinwiesenlager lub Rheinwiesencamp).
Jest to dokładnie tak, jak nam mówiono, widocznie tak to powinno było być – kto się będzie sprzeciwiał, aby grać w ich nazistowską grę i będzie z tymi, którzy są dzisiejszymi nazistami.
Kolonia była – nawiasem mówiąc – tylko próbą generalną dla sprawdzenia reakcji ludności. Prasa otrzymała swoje dokumenty koncepcyjne dopiero kilka dni później. Bezpieczeństwo wewnętrzne zaplanowało to już na koniec 2015 roku, balonem testującym były wydarzenia sylwestrowe w Kolonii (patrz: https: //ru.wikipedia.org/wiki/Новогодние_нападения_на_женщин_в_Герм …).
Wokół tych wydarzeń z kobietami w Kolonii było tyle PR – show, w ten sposób rząd miał na celu wzbudzić gniew Niemców, ale byli oni na tyle apatyczni i pokorni, jak owieczki, że było tylko kilka reakcji od niektórych wzburzonych.
Cytuję: „ci, którzy cierpią na palenie we własnym wstydzie po zgwałceniu, do tej pory nie mają najmniejszego pojęcia, ze połowa Afryki chce dodatkowo ich wypier…ić.” To jest cytat A. Schwarzer, która powiedziała o tym na imprezie dla prasy, pijana jak bela, a ja stałam obok niej.
Być może kilka nieszkodliwych pęcherzyków powietrza uniosło się, zwykła rzecz. Przestrzeń wokół kopuły nie jest zdolna nawet zaoferować wystarczająco dużo miejsca dla flashmobu (z ang.- błyskawicznego tłumu). Również Nicea, Bruksela i Monachium, a także atak Breivika w Norwegii były po prostu „eskalacją terroru” dla bezpieczeństwa osobistego, oznaczonych jako realne ataki terrorystyczne – jak zwykle.
Dokładnie w taki sam sposób, jak wysadzony World Trade Center – być może, będą niektóre ofiary cywilne, które się okażą w niewłaściwym miejscu w niewłaściwym czasie – ale za 20 lat WSZYSTKIE SCENARIUSZE TERRORYSTYCZNE będą organizowane RĘKĄ PAŃSTWA, w przeciwnym bowiem razie, jego moc zmniejszyła by się.
Strach rządzi światem i biznes wokół strachu stanowi około 90% gospodarki światowej.
JAK SIĘ ZABEZPIECZYĆ, JAK PRZETRWAĆ
Trzymajcie się jak najdalej od następujących miast:
KOLONIA
DREZNO
BERLIN
HAMBURG
DUISBURG
DÜSSELDORF
OBERHAUSEN
SCHWERIN
POTSDAM
ULM
FRANKFURT
BREMEN
Są to miasta, które będą zniszczone w 100%, kiedy w 2019 roku po niemieckiej wojnie domowej planowany jest silny atak ze strony rosyjskiej (czyli wcześniej będzie atak NATO na Rosję? – uwaga tłum. j. niem.).
Od ataku nuklearnego ucierpią Stany Zjednoczone, kiedy Chiny przyjdą do nich z wizytą (czy nie z odwzajemnioną? – uwaga tłum. j. niem.). W 2020 roku Nowy Jork skurczy się od wybuchu bomby o mocy 30 megaton. Jest to – wszystko jeszcze tym – czego się oczekuje. Po tym nastąpi ciemność, która będzie trwała 3 dni, spowodowana przez pył jądrowy. W tych dniach nie wychodźcie z domu, uszczelnijcie wasze okna i drzwi i konsumujcie żywność w puszkach (konserwy) i wodę z butelek szklanych, które trzymacie w domu. I zachowujcie spokój, bez względu na to, jak silne by krzyki nie były za oknami.
(Komentarz tłum. z jęz. niem. – Nie wierzę, że ten scenariusz będzie zrealizowany. Roli przypadku nikt nie odwołał, moc diabła już się zmniejsza. Mieliśmy szansę, aby przeskoczyć na znacznie bardziej pozytywną linię czasu, ale autorka informacji mogła nie wiedzieć tego wszystkiego – była ona w salonie czarnego lorda bez żadnej szansy na rozwój nadziei i zdolności umysłowych).
UNIKAJCIE BARÓW SZYBKIEJ OBSŁUGI (fast food), MROZONEJ PIZZY I PRODUKTÓW SILNIE ZAMROŻONYCH. Bez żartów, w niektórych produktach do szybkiego przygotowania zawarte są katalityczne przetwarzacze (преобразователи), powodujące masowe umieranie – WYKONANE SĄ W BAWARII.
NIE PRZYJMUJCIE ŻADNYCH SZCZEPIONEK, W JAKICHKOLWIEK OKOLICZNOŚCIACH, W ZADNYM WYPADKU!Wszystkie aktywne składniki są już w pełni ZAINFEKOWANE!
Dom Wydawniczy KOPP, a także inni, informują o aspartamie i jego skutkach ubocznych, ale ci ludzie, niestety, po prostu znają tylko pół prawdy. Aspartam jest dużo gorszy, niż większość ludzi może sobie wyobrazić.
Neotam i aspartam – to są takie katalityczne przetwarzacze, które mogą szybko każdego zwalić z nóg. Aspartam został opracowany, aby przynieść zyski Jakubowi Creutzfeldtowi i zarobić miliardy na chorobie Alzheimera, w przypadku, kiedy ludzie trafili w pułapkę cukrowo / insulinową.
NIE PIJCIE WODY Z MENU I NIE UŻYWAJCIE NAPOJÓW NESTLE, COCA-COLI I FANTY. Produkty te są już zakażone.
Będą zamieszki, które policja będzie brutalnie tłumić, więc ludzie zaczną odpowiadać na nie policji z własnej zemsty, i w ten sposób to wszystko będzie się jeszcze bardziej nasilało. Każdy zacznie walczyć z każdym, a przynajmniej tak się będzie wydawało, i potrzeba ukrycia się powróci, jako wyjście ratunkowe, ze zmniejszeniem chciwości.
Dla migrantów będą budować zupełnie nowe domy szeregowe, muzułmańskie supermarkety Halal, muzułmańskie przedszkola, wyposażone we wszystko, co najlepsze oraz bezpłatne, zupełnie nowe dzielnice mieszkaniowe z infrastrukturą pierwszej klasy, bezpłatne samochody, prawa jazdy i ubrania z najlepszych firm. Wkrótce zbudują meczety na miejscu starych kościołów, które w tym celu zostaną usunięte. W ciągu trzech lat obciążenia podatkowe staną się tak wysokie, że ludzie nie będą mogli ich zapłacić, a państwo stanie się bezwzględne – jak zawsze.
Jedyna szansa Niemców byłaby w napadzie i uduszeniu każdego, którego zachowanie lub wygląd zewnętrzny różniłby się od niemieckiego, zwłaszcza, jeśli kolor skóry nie byłby biały, a to doprowadziłoby do faszyzmu w końcu – co – według mojego rozumienia – również jest planowane.
Zamiast Żydów (!!) będzie uciecha z 15 milionami obywateli – zwanych „prawdziwymi Aryjczykami”, za to stos zwłok będzie zapewniony.
Po tym wszystkim nikt nigdy nie zaakceptuje kobiety jako lidera i o demokracji będzie można zapomnieć. Równe prawa kobiety zyskają teraz po stu latach, jeśli nie więcej, póki nie będzie dopuszczone, że mogą protestować. Przywódcy ruchu feministycznego zostaną natychmiast powieszeni. Być może, to sprawi, że ludzie będą bardziej szanować Pana Boga.
NAJPRAWDOPODOBNIEJ, NASTANIE MONARCHIA Z BARDZO SILNĄ ARMIĄ OBYWATELSKĄ, KTÓRA BĘDZIE WIESZAŁA KAŻDEGO NIE BIAŁEGO NA NAJBLIŻSZYM DRZEWIE, bez różnicy: winien on czy nie. Takie rzeczy zawsze miały miejsce w przeszłości. Więc przyjrzyjmy się, czy Niemcy pozwolą na własne zniszczenie w drodze przemocy, czy też znów staną się saksońskimi wojownikami, wzbudzającymi strach na ogromnych terytoriach.
Na koniec o sobie.
Moje korzenie są na Litwie, mam 45 lat, byłam blondynką, która teraz utraciła włosy. Moi dziadkowie byli Niemcami, mieszkającymi na Litwie, po wojnie zostali wypędzeni stamtąd przez Rosjan, prawdopodobnie ze względu na złą pamięć o nazistach, tak że nasza rodzina musiała szukać nowego domu. Wcześniej byliśmy rodziną rolniczą z bogatą ziemią i przyjaciółmi. Moi rodzice wyrośli w Holandii, witały ich tabliczki z napisami typu: WYNOŚCIE SIĘ, NIE CHCEMY WAS TUTAJ!
Dorastałam w Nimvegene, do szkoły poszłam w Amsterdamie, studiowałam w Hamburgu, gdzie otrzymałam dyplom. Doktorancki tytuł – którego nigdy nie miałam okazji wykorzystać – dostałam w Madrycie, za habilitację na temat „operacji Riza”, klęsce nazistów w 1945 roku w Polsce.
Kolejne lata spędziłam, pracując w przemyśle, budując pierwsze tunele i późniejsze bunkry dla dużych firm budowlanych i dlatego trafiłam do tego biznesu. Nigdy nie wyszłam za mąż i oprócz mojego psa Bedrżicha (zmarł 3 tygodnie temu, nazwanego na cześć Bedrżicha Smetany, mojego ulubionego kompozytora) oraz długiego okresu korespondencji z pewnym naukowcem – badaczem Antarktydy, nigdy nie miałam żadnych innych znaczących styczności ze światem.
Zawsze rozkoszowałam się spokojem i ciszą, prawdopodobnie dlatego, że jest to tak rzadkie w moim zawodzie.
W 2014 roku zdiagnozowano u mnie białaczkę, jest obecnie w końcowej fazie i prawdopodobnie nie zobaczę już nadejścia nowego 2016 roku.
Jeżeli jest takie miejsce, jak piekło, to ja prawdopodobnie zasłużyłam tam na miejsce w pierwszym rzędzie dla siebie i jeśli każdy Niemiec pragnąłby mojej śmierci, to pewnie nawet bym się nie pogniewała. Umierając w samotności pomyślałam, aby opowiedzieć swoją historię komuś, kto być może uwierzy trochę w to moje obłąkanie, którego doświadczyłam.
Mam nadzieję, że znalazł Pan spokojne miejsce, gdzie zdoła spędzić najbliższe lata wojny.
Życzę Panu wszystkiego najlepszego i dużo odwagi do dalszego rozpowszechniania swoich filmów video i tematów.
Byłoby nieźle, gdyby udało by się Panu opublikować chociaż część mego opowiadania, ja już, niestety, nie mam sił, aby to zrobić, pisanie przeze mnie tych wierszy okazało się dla mnie zadaniem prawie ponad moje siły.
PROSZĘ ROZPOWSZECHNIĆ TĘ INFORMACJĘ W CAŁYM ŚWIECIE!
Z poważaniem,
Dyp. inż. dr Emilia Austeya Dominikas
1 listopada 2016 r.
Źródło:
БОЛЬШАЯ КАТАСТРОФА ЗАПЛАНИРОВАНА НА 2017 ГОД. Официальная программа уничтожения Германии и планы о Третьей мировой войне
http://3rm.info/main/65021-oficialnaya-programma-unichtozheniya-germanii-i-plany-o-3-mirovoy-voyne.html
Słowo od tłumacza na język polski:
Wierzę w prawdziwość opowiadania Pani Emilii Dominikas. Prawdopodobnie tuż przed śmiercią ruszyło ją sumienie i wyrzuciła z siebie tę straszną tajemnicę. Niczego i nikogo już się nie bała. Prawdopodobnie już nie żyje. Myślę, że to świadectwo zostanie wzięte pod uwagę w chwili, gdy stanie przed Tronem Pana Boga.
Zainteresowanym tematem polecam materiały o Philu Schneiderze, amerykańskim inżynierze, który też brał udział w „wierceniu” ponad 130 baz podziemnych w USA (również w Niemczech, Norwegii i in. krajach). Zamordowano go, bo zaczął ujawniać tajne informacje o tych bazach.
Wystarczy w wyszukiwarce wpisać ‘Phil Schneider’ lub ‘Phil Schneider. Podziemne bazy w USA’, a pojawi się wiele materiałów na ten temat w języku polskim. Swego czasu był to bardzo czytany temat.
Dla tych, kto jeszcze nie widział, jak wygląda ‘wiertło’ do wiercenia tych podziemnych baz, czy bunkrów, zamieszczam jego zdjęcie. Można sobie wyobrazić ilość zużywanej przez tę ‘wiertarkę’ energii elektrycznej. Nie dziwię się, że w Niemczech, jak pisze autorka, ciągle jej brakowało.
Tłumaczył Andrzej Leszczyński
Źródło: Wolna Polska