M O D L I T W A

Twoje światło w Fatimie

czwartek, 31 marca 2016

Dla zdrowia - oczyszczanie

Ten blog
Link z tego miejsca
Wartościowe strony
Internet
Ten blog
 
 
 
Link z tego miejsca
 
 
 
Wartościowe strony
 
 
 
Internet
 
 
 

piątek, 19 grudnia 2014

Oczyszczanie organizmu


Ludzie w XXI wieku jedzą dużo, najczęściej niezdrowych produktów. Ciągły pośpiech, nadgodziny w pracy, problemy rodzinne itp. nie sprzyjają prowadzeniu zdrowego stylu życia. Ciągły stres oraz niepewność jutra, lęk przed stratą pracy, obawy tego typu towarzyszą wielu Polakom. Tylko nieliczni potrafią radzić sobie z tymi problemami i zachowywać pogodę ducha niezależnie od sytuacji. 

Cywilizacja, rozwój technologiczny, postęp, z których ludzie są tak dumni spowodowały, że jest coraz więcej ludzi chorych, z nadwagą, trądzikiem, rakiem, bezsennością, zestresowanych i załamanych.

Czy to oznacza, ze problem leży w cywilizacji? A może problemem jest postęp i coraz większy komfort życia? O nie problemem jesteś Ty i tylko Ty. Tylko Ty stanowisz tu problem, nie rozumiesz, że Twoje ciało to nie kontener do, którego można wszystko "załadować". nie pojmujesz, że chipsy, napoje gazowane i batoniki nie są jedzeniem. Nie pojmujesz tego, że stres jest w Twojej głowie i wywołują go Twe wewnętrzne lęki (to co sobie ubzdurałeś, ubzdurałaś). jeśli to zrozumiesz (tak jak garstka nielicznych) to Twoje problemy znikną. Najpierw jednak musisz oczyścić swój organizm. W niniejszym artykule pokażę Ci jak to zrobić.



Wewnętrzna higiena ciała 
(prof. Michał Tombak)

O higienie zewnętrznej każdy wie z dzieciństwa, natomiast o higienie wewnętrznej wiemy niewiele, podczas gdy stan naszych wewnętrznych organów określa nasz wygląd zewnętrzny.

Mało kto wie, że u dorosłej osoby w jelicie grubym znajduje się od 8 do 15 kg kamieni kałowych, które człowiek nosi przez całe życie. Przeważnie po 40 roku życia jelito grube jest tak zapełnione kamieniami, że wypiera ze swoich miejsc inne organy, utrudniając pracę wątrobie, nerkom i płucom. To jest właśnie istotna przyczyna większości chorób. Spróbujmy wyjaśnić, na czym to polega.

Jelito grube jest dla nas jak doniczka dla roślin, a strawiony pokarm gra rolę dobrze nawiezionej gleby. Człowiek - to drzewo. Ścianki jelita grubego są pokryte korzonkami, które podobnie jak korzenie rośliny, wsysają do krwi pożyteczne substancje. Każda grupa korzonków odżywia odpowiedni organ. Zbyteczne pozostałości są wydalane. To jest zrozumiałe. A co się dzieje z niestrawioną bryłką?

Podczas następnego posiłku dokleja się do niej jeszcze jedna, potem jeszcze... Niestrawiony pokarm przylepia się do ścianek jelita grubego. Człowiek nosi ich aż po kilka kilogramów.

A co się dzieje z tymi produktami „przechowywanymi" przez wiele lat w temperaturze powyżej 36°C, nietrudno sobie wyobrazić. Funkcjonujący nadal pod warstwą „brudów" układ wchłaniający jelita grubego dostarcza do ciała toksyny, substancje rakotwórcze, produkty gnicia. To się rozumie samo przez się, że z tych substancji nie zbuduje się nowych komórek. Rozchodzą się one z krwią po całym organizmie, stopniowo osiadając na ściankach naczyń krwionośnych, w stawach.

Z powyższego jasno wynika, że w człowieku nie może być chory tylko jeden organ. Chory jest cały organizm. Po prostu jakiś organ odmawia posłuszeństwa jako pierwszy i leczyć go nie ma sensu. Bowiem gdy medycyna leczy jakąś konkretną chorobę, to tak naprawdę likwiduje skutek ogólnej choroby, czyli zanieczyszczenia całego organizmu.

Tymczasem główny sprawca chorób pozostaje i jest gotowy w każdej chwili ujawnić się w każdej części ciała. Przecież z zanieczyszczonego jelita grubego stale przedostają się do organizmu szkodliwe substancje. Takie jelita są źródłem ogólnego zatrucia.

www.dobreksiazki.pl
Stale rosnące zasoby kamieni kałowych zmieniają się w zwały. Ogromny nieruchomy worek z odpadami wypiera z właściwego miejsca organy wewnętrzne, uciska przeponę - główny mięsień oddechowy, wyłącza ją z procesu oddychania, znacznie zmniejszając objętość płuc. Wypierana jest ze swego miejsca wątroba, podpierane są nerki, zmniejsza się ruchliwość jelita cienkiego, u mężczyzn zaciskany jest układ moczowo-płciowy.

Szczególnie cierpi dolna część odbytu: przeciążone żyły uwypuklają się, tworząc krwawe guzy. Niezliczone są objawy i uszkodzenia organów, nieprzewidywalna jest diagnostyka chorób powstałych z powodu stale zanieczyszczonego jelita grubego. Ale szczytem wszystkiego jest niedrożność w ostatnim stadium raka, kiedy zatyka się wąski kanał i człowiek skazany jest na śmierć z powodu zatrucia organizmu.


Oczyszczanie organizmu:

W obecnym świecie, który oferuje nam sztuczne, rafinowane pokarmy z konserwantami, spulchniaczami, wodorowęglanami itp. większość z nas cierpi na rozmaite dolegliwości. Zapewne i ty drogi czytelniku wielokrotnie cierpiałeś na ból głowy, problemy trawienne, bezsenność oraz brak chęci do życia. Prawdopodobnie za każdym razem sięgałeś po tabletkę lub zażywałeś antybiotyk przepisany przez lekarza. Pewnie nie zastanawiałeś się dlaczego twoje dolegliwości wracają co jakiś czas. 

Prawda jest taka, że żyjemy w dziwnych czasach, narażeni na ciągły stres i zmuszeni do walki o przetrwanie. Musimy walczyć o miejsce pracy, często odżywiamy się na mieście i nie myślimy o zdrowiu ale potem żałujemy, a nasz organizm zaczyna się buntować (trądzik, wzdęcia, torbiele, senność, bezsenność itp. są wynikiem niewłaściwego odżywiania i prowadzenia złego stylu życia!). Czy lepszym wyjściem nie byłaby zmiana naszej diety, zmniejszenie ilości spożywanego mięsa, słodyczy, jedzenie większej ilości warzyw oraz owoców i czytanie składu kupowanych produktów? Zapewniam was, ze byłby to krok w dobrą stronę.

Już w IV w. p.n.e. Hipokrates (Ojciec Medycyny) stwierdził, że: „Człowiek rodzi się zdrowy, a wszystkie choroby przychodzą do niego przez usta z pożywieniem”. Prof. Michał Tombak, autorytet w świecie medycyny naturalnej twierdzi, że spożywane przez nas produkty można podzielić na następujące grupy: białka, węglowodany, tłuszcze, owoce i warzywa. Na każdą grupę produktów żołądek wydziela specyficzne fermenty. Produkty o charakterze białkowym (mięso, ryby, jaja, grzyby itd.) powodują w układzie żołądkowo – jelitowym wydzielanie kwaśnych fermentów, a produkty zawierające węglowodany (pieczywo, ziemniaki, kasze, cukier, itp.) – zasadowych.

Tombak pisze, że jeśli spożywa się produkty białkowe razem z węglowodanami, to fermenty wydzielane na strawienie oddziaływają na siebie i częściowo się neutralizują (niszczą). W wyniku tego białka i węglowodany przemieszczają się po układzie żołądkowo – jelitowym niestrawione. Niestrawione resztki pokarmu przechodzą przez jelito cienkie warstwami osiadają na jego ściankach jak gdyby „zamurowując” je od środka. Po pierwsze taki proces zmniejsza zdolności wchłaniające jelita, co staje się jedną z głównych przyczyn nadwagi; po drugie: uszkadza gruczoły trawienne osłabiając proces trawienia; po trzecie: mnoży liczbę bakterii chorobotwórczych, które niszczą zdrową mikroflorę przewodu pokarmowego. Następnie niestrawiony pokarm wraz z produktami fizjologicznymi bakterii chorobotwórczych przedostaje się do jelita grubego, gdzie przez wiele lat odbywa się proces gnicie i fermentacji powodując choroby m.in. rak jelita, choroby skórne (trądzik, egzema), zawał serca i wiele innych!

Organizm osoby, która łączy produkty węglowodanowe z białkowymi, odżywia się w fast foodach, je pokarmy z dużą ilością E dodatków (konserwantów), dużo słodyczy itp. jest skazany na przewlekłe choroby. Niewłaściwe odżywianie, zażywanie dużej ilości leków (na bezsenność, bóle głowy itp.) oraz zbyt pochopne przepisywanie antybiotyków przez lekarzy (którzy często zapominają, że kluczem do zdrowia jest dieta, a nie chemiczne leki!) skutkuje występowaniem coraz większej ilości chorób cywilizacyjnych, m.in. takich jak krzywizna kręgosłupa, rak, trądzik i nadwaga. Statystyki związane z tą ostatnią są przerażające! Około 60 mln ludzi w UE i nawet nieco więcej w Stanach Zjednoczonych cierpi na otyłość. Coraz częściej problem ten zaczyna dotyczyć dzieci. Sprawa jest poważna. Poza wzrastającą liczbą osób otyłych, jednocześnie zwiększa się liczba ludzi z nadwagą. W USA takich osób jest blisko 200 milionów, co oznacza, że ponad 70 proc. z 280 mln obywateli tego kraju ma ten problem. W UE jest ponad 100 milionów takich osób (na 450 mln mieszkańców). Morgan Spurlock, w swojej książce pisał, że w Afryce choroby takie jak rak jelita i nadwaga nie były znana póki w drugiej połowie XX wieku nie pojawił się tam MC-Donald. To daje do myślenia prawda?

O szkodliwości złego odżywiania mógłbym pisać przez wiele godzin ale nie jest to tematem niniejszego posta. Wróćmy więc do meritum, czyli oczyszczania organizmu. Profesor Tombak twierdzi (a ja się z nim zgadzam w 100%), że niestrawione resztki pokarmów, które przez lata zgromadziły się w naszym organizmie można zlikwidować poprzez „generalne sprzątanie”, czyli oczyszczanie organizmu. Sama zmiana diety może nie wystarczyć!

Przejście na zdrowe odżywianie – bez oczyszczania organizmu – spożywanie razowego pieczywa, warzyw i owoców (pokarmów z dużą ilością błonnika) może zadziałać w wypadku młodych ludzi ale nawet u nich przywracanie pełnego zdrowia samą dietą będzie trwało kilka lat – w zależności od stopnia zanieczyszczenia.
Prof. Tombak, wieloletni dyrektor Naukowego Centrum Zdrowia w Moskwie twierdzi, że całkowite oczyszczenie organizmu jest nam nie tylko potrzebne ale wręcz niezbędne! Tylko czysty organizm (potwierdzam to) wolny od „wewnętrznego brudu” może funkcjonować harmonijnie i właściwie.



Siedem systemów oczyszczania:
Naukowo stwierdzono, że ludzki organizm posiada siedem systemów oczyszczania , z różnych niszczących nasze zdrowie toksyn pochodzących z pokarmów oraz zanieczyszczonego środowiska. Systemy te to: jelito grube, wątroba, nerki, tkanka tłuszczowa, mięsnie i ścięgna, nos, uszy oraz oczy, płuca i skóra. Jeśli jeden z systemów nie spełnia swojej funkcji to z pomocą przychodzi drugi. Np.: jeśli jelito grube i wątroba nie są w stanie spełniać funkcji oczyszczania, to włączają się systemy oczyszczania poprzez nos (katar), oczy (łzy), skórę (pot) i płuca (wydychane powietrze, śluz). Przy tym na skórze pojawia się wysypka, egzemy lub inne alergie (np. trądzik) oraz katar. Walka z katarem i innymi objawami jest walką ze skutkiem. Jeśli będziemy smarować trądzik maścią to zwyciężymy bitwę ale nie wojnę! Podobnie jeśli będziemy walczyć z katarem i przeziębieniem za pomocą antybiotyków, które zwalczają chorobę a nie jej przyczynę. Ludzie są wygodni, często nie zastanawiają się dlaczego często chorują na taką samą chorobę – tłumaczą sobie, że są chorowici i skazani na ciągłe zażywanie leków. Moim zdaniem wszyscy powinniśmy sami wziąć sprawy we własne ręce, czytać o zdrowiu i profilaktyce i nie polegać tylko na przepracowanych lekarzach, którzy od lat są atakowani przez dietetyków oskarżających ich o nie uczulanie pacjentów na to co powinni jeść i pić.
Prawda jest taka, ze tylko zmiana sposobu życia, aktywność fizyczna oraz odpowiednia dieta i oczyszczanie organizmu zapewnią nam długie i szczęśliwe życie bez chorób i chemicznych leków, które wyniszczają organizm.

Siedem stopni zanieczyszczenia organizmu:
Na podstawie wielu badań określono siedem stopni zanieczyszczenia organizmu:
1. Pierwszy stopień zanieczyszczenia jest wtedy, kiedy człowiek zdrowy z wyglądu zaczyna odczuwać ciągłe zmęczenie i niezadowolenie z życia.
2. Przy drugim stopniu, oprócz ciągłego zmęczenia pojawiają się bóle głowy i łamanie w kościach całego ciała.
3. Trzeci stopień to wszelkiego rodzaju alergie (trądzik, kichanie itp.).
4. Czwarty stopień jest wtedy, kiedy pojawiają się torbiele, guzy, kamienie, nadwaga.
5. Piąty stopień to deformacja organów wewnętrznych, kości i stawów.
6. Szósty – organiczne choroby układu nerwowego (ciągła złość, nerwica itp.)
7. Siódmy – rozkład komórek i organów, który powoduje tworzenie się chorób nowotworowych.
Na podstawie powyższych punktów, każdy może z łatwością określić stopień zanieczyszczenia swojego organizmu.


WYBRANE SPOSOBY NA OCZYSZCZENIE ORGANIZMU

Oczyszczanie jelita grubego:

W swoich książkach prof. Tombak podaje kilka sposobów na oczyszczenie jelita grubego. Przytoczę ten najłatwiejszy, który sam wielokrotnie stosowałem. Sposób ten to tzw. oczyszczenie kefirem (należy stosować dwa razy w miesiącu)

Pierwszy dzień
Wypić 2,5 litra kefiru w 6 dawkach wraz z sucharkami z czarnego pieczywa (nie spożywać żadnych posiłków).

Drugi dzień
Wypić 1,5 do 2 litrów soku z jabłek w 6 dawkach wraz z sucharkami z czarnego pieczywa. Sok powinien być świeżo przygotowany, jabłka powinny być słodkie (nie spożywać żadnych posiłków).

Trzeci dzień
W ciągu dnia jeść tylko sałatki z gotowanych warzyw (buraki, marchew, ziemniaki, można dodać kiszone ogórki, kiszoną kapustę, cebulę, olej roślinny wraz z sucharkami z ciemnego pieczywa.
Do objawów zanieczyszczonego jelita grubego zaliczamy: zaparcia, wzdęcia brzucha, skórne egzemy, wągry, alergie, czarny nalot na zębach, szary nalot na języku, nieprzyjemny zapach potu i skóry.


Oczyszczanie jelita cienkiego – odtwarzanie normalnej flory bakteryjnej:

Nieprawidłowe odżywianie oraz częste przyjmowanie leków sprawiają, że w naszym przewodzie pokarmowym zagnieżdżają się obce mikroorganizmy (bakterie, grzyby, drożdże). Pasożyty te wdzierają się do śluzówki dróg pokarmowych żywią się naszą krwią i wydalają wewnątrz nas trujące produkty fizjologiczne tzw. toksyny odpowiedzialne ze wiele dręczących nas chorób – m.in. bólów głowy, angin, katarów i przeziębień. Według prof. Tombaka najlepszą bronią w walce z chorobotwórczymi toksynami jest czosnek.

Przez dwa tygodnie należy, wieczorem dwie godziny po kolacji jeść po 1 – 3 ząbki czosnku. Sygnałem wyzdrowienia będzie nie odczuwanie ociężałości lub wzdęć brzucha po spożyciu pokarmu. Czosnek należy jeść bez chleba, dobrze przeżuwać. W czasie jedzenia czosnku w jamie ustnej, przełyku i w żołądku pojawia się silne pieczenie. Trzeba pocierpieć, ponieważ sok czosnku „zabijając” bakterie chorobotwórcze wchłania się w pojawiające się ranki, gdzie gnieździły się pasożyty. W czasie spożywania czosnku może się wzmóc bicie serca u osób z zaburzeniami układu krwionośnego – to naturalna reakcja ponieważ czosnek, to jedyny produkt zawierający rozpuszczony german, pierwiastek, który doskonale regeneruje i oczyszcza naczynia krwionośne.










Oczyszczenie kefirem
Pierwszy dzień: wypić 2,5 litra kefiru w 6 dozach wraz z sucharkami z czarnego pieczywa (nie spożywać żadnych posiłków).
Drugi dzień: wypić 1,5 do 2 litrów soku z jabłek w 6 dozach wraz z sucharkami z czarnego pieczywa.
Sok powinien być świeżo przygotowany, jabłka powinny być słodkie (nie spożywać żadnych posiłków).
Trzeci dzień: w ciągu dnia jeść tylko sałatki z gotowanych warzyw (buraki, marchew, ziemniaki, można dodać kiszone ogórki, kiszoną kapustę, cebulę, olej roślinny, wraz z sucharkami z czarnego pieczywa). Stosować dwa razy w miesiącu.


Oczyszczanie suszonymi owocami
Śliwki suszone 400 g, daktyle 200 g, morele 200 g, figi 200 g -wszystko to zemleć w maszynce do mięsa. Do otrzymanej masy dodać 200 g miodu i wszystko razem wymieszać.
Przechowywać w szklanym naczyniu w lodówce. Spożywać wieczorem przed snem po 1 stołowej łyżce.
Kurację należy stosować raz na trzy miesiące.


Oczyszczanie warzywami i owocami
1. Pić po 1/2 szklanki soku z kapusty kwaszonej 3 razy dziennie. Stosować przez 14 dni.
2. Dwie pomarańcze obrać ze skórki na 1-2 milimetry, tak aby na owocach pozostał biały miąższ. Razem z białym miąższem jeść pomarańcze rano i wieczorem. Stosować przez 14 dni.
3. Dziesięć suszonych śliwek wieczorem zalać wrzątkiem, odstawić na noc. Rano na czczo wypić wodę, śliwki zjeść. Następnie znowu zaparzyć 10 suszonych śliwek. Odstawić do wieczora. Wieczorem, przed snem wodę wypić, śliwki zjeść. Kurację stosować przez 10 dni.

Aby uniknąć wszelkich trudności, wielki naturopata Paul Berg w celu oczyszczenia jelita grubego i w ogóle jelit, proponował raz w tygodniu głodówkę po 36-48 godzin. W tym
czasie kamienie kałowe, które zalepiają korzonki, lekko rozmiękają i jeżeli po głodówce zje się sałatkę z surowej kapusty z marchewką, to ona jak miotła wymiecie te „brudy".

W odróżnieniu od Paula Berga nie mogę polecać tego sposobu, ponieważ głód nie jest stanem naturalnym dla człowieka i, co więcej, głód potężnie stymuluje wchłaniające funkcje żołądka i nieprzepłukanych jelit, więc zamiast czystych i pożytecznych substancji do krwi dostają się wszystkie te nieczystości. Właśnie z tego powodu wiele osób stosując głodówkę odczuwa bóle głowy, zmęczenie itp. Wielu chorych, panicznie usiłując uwolnić się od konieczności lewatyw, gotowych jest przyjmować leki przeczyszczające.

Kategorycznie to odradzam. Środek przeczyszczający odwadnia organizm, zabierając z jelit wilgoć, która jest przeznaczona do zupełnie innych celów. Na dodatek ta wilgoć, przechodząc przez przewód pokarmowy w rezultacie wcale nie przepłukuje jelita grubego, a tylko wychodzi z niego normalną drogą, ominąwszy złogi kamieni.

Również nie zalecam stosowania środków przeczyszczających przy zaparciach, nawiasem mówiąc, z tych samych przyczyn. Środek przeczyszczający nie uratuje przed zaparciem i nie wybawi od nieczystości. Zaś zwyczajne przepłukiwanie przy pomocy irygatora przywraca i normalizuje pracę jelita grubego i ten kto przeszedł fazę przepłukiwań, nie cierpi na zaparcia.
Wszystkie zabiegi zdrowotne należy wykonywać w określonej kolejności. Inaczej można nie osiągnąć oczekiwanych rezultatów. Pierwszy krok do zdrowia, to właśnie ten, z którym się Państwo zapoznali. Jeżeli go nie zrobicie - dalszej drogi nie ma. Mało tego: jeśli z niego zrezygnujecie i weźmiecie się od razu za wykonywanie kolejnych zabiegów, nie osiągniecie oczekiwanych rezultatów.

Aby było to zrozumiałe, uchylę rąbka tajemnicy dotyczącej następnego sekretu zdrowia: najlepszy wynik osiąga się przy jednoczesnym przestrzeganiu zasad higieny wewnętrznej i rozumnym odżywianiu. Wtedy jesteście Państwo całkowicie zabezpieczeni przed jakimikolwiek chorobami.
Ale sama tylko higiena wewnętrzna nie uchroni was przed potężnymi stratami energii na strawienie nieprawidłowo zjedzonego pożywienia. A samo tylko sensowne odżywianie nie obroni przed przedostawaniem się do organizmu, do krwi straszliwego koktailu szkodliwych substancji.
Jeszcze gorzej: wybór tylko racjonalnego pożywienia stymuluje wchłanianie szkodliwych substancji z nieprzepłukanych jelit, a samo oczyszczenie jelit będzie powodowało straty energii na strawienie niewłaściwego pokarmu.

Wyjście jest jedno: trzeba zaakceptować cały kompleks proponowanych metod.
Po przeprowadzeniu cyklu oczyszczenia jelita grubego należy się nauczyć prawidłowo spożywać pokarm (patrz tabela nr 2 lub nr 3)
 

1 komentarz:

  1. Posiadam książkę Michała Tombaka "Czy można żyć 150 lat?" :) Jest bardzo ciekawa, jednak do niektórych spraw warto podejśc z dystansem :)
    OdpowiedzUsuń

Close Video

środa, 24 lutego 2016

Zagubieni na Kresach



HANCEWICZE

ha1

Moje miasto rodzinne liczyło w la­tach 30-tych XX wieku około 2,0 tys. mieszkańców, położone między Baranowiczami i Łunińcem. Od stro­ny wschodniej płynęła rzeka Nacza, zaś wokół miasteczka znajdowały się lasy, bagna, moczary i rozlewiska. Tu moż­na było spotkać drzewa 200-letnie. Mia­steczko połączone było z Baranowiczami koleją i drogą bitą. Odległość do granicy z ZSRS wynosiła 20 km. Z początkiem lat 30-tych Hancewicze zostały podpalone, spłonęły niemal wszystkie zabudowania włącznie z naszym domem. Miasto odbu­dowano do 1939 roku, a głównym mate­riałem budowlanym było drewno; nic też dziwnego, że miejscowy tartak nie nadą­żał z jego przerobem.
W latach 20-tych wybudowano hutę szkła kolorowego, która jednak upadła w 1927 r. Powstało wiele sklepów różnych branż, zakłady przetwórstwa i drobnego rzemiosła. Wybudowano szkołę, kościół, synagogę, aptekę. Mieszkali tutaj w zgo­dzie różne narodowości: Polacy, Białoru­sini, Żydzi, Litwini, Ukraińcy, Rosjanie, Tatarzy, Cyganie i inni. Nie było pośród nich barier językowych, gdyż każda ro­dzina posługiwała się kilkoma językami.

Procesja na Boże Ciało. Hancewicze 1938 r. (po lewej J. S. Tumiłowicz). Zdjęcie wykonał: Aleksander Tumiłowicz.
Procesja na Boże Ciało. Hancewicze 1938 r. (po lewej J. S. Tumiłowicz). Zdjęcie wykonał: Aleksander Tumiłowicz.

Niewielkie gospodarstwa przydomowe zapewniały pewną niezależność. Wielu mieszkańców pracowało też na posadach państwowych. Materiałem grzewczym było drewno. Wewnątrz nowo postawio­nych domów montowano duże piece kaflo­we. W kuchniach na całej powierzchni kła­dziono grubą metalową płytę z otworami na garnki i regulowanymi fajerkami. Na­grzewała ona mieszkanie, a oprócz garn­ków stawiano dodatkowo duże żeliwne sa­gany, grzejąc wodę potrzebną do kąpieli, zmywania naczyń i podłóg. Czasem na tej płycie podpiekano podpłomyki. Duży piec chlebowy, używany co 4-5 dzień do wypie­ku pieczywa, także dawał ciepło. Tym spo­sobem w najsroższe zimy, przy uszczelnie­niu niewielkich okien w pomieszczeniach było ciepło. Mój ojciec był leśniczym, więc podłogi zostały pokryte skórami jelenimi i innych zwierząt.

Jadwiga Tumilowicz. Strój poleski
Jadwiga Tumilowicz. Strój poleski

Hancewicze były zelektryfikowane, jed­nak w tych czasach radio stanowiło rzad­kość, a nadjeżdżający samochód wywoły­wał sensację. Czasami słyszeliśmy turkot jadących furmanek, które miały koła na że­laznych obręczach. Po ścieżkach, drogach polnych i międzybagiennych poruszano się rowerami. Mieszkaliśmy właściwie na terenie dawnej puszczy i prawie niezniszczonego środowiska przyrodniczego, do którego wszyscy mieszkańcy miasta od­nosili się z pietyzmem. Za punkt honoru uważano posiadanie dobrze prowadzone­go ogrodu pełnego kwiatów, sadu na po­trzeby własne i łączki do rodzinnego wypo­czynku. Rankiem budził mnie dosłownie chór ptaków, świeże powietrze o zapachu kwiatów, a w cieplejsze dni oglądałem pły­nące w powietrzu roje kolorowych motyli, które chwytałem w ogrodzie, poznawałem i uwalniałem.
Hancewicze szybko się rozbudowy­wały, coraz więcej młodzieży kończyło szkoły średnie i wyjeżdżało na studia do Wilna oraz Lwowa.

Do 7-go roku życia przeżyłem w Hancewiczach najszczęśliwsze lata. Z ro­dzeństwa miałem dwie siostry, a trzecia urodziła się w listopadzie 1939 r. Po wy­budowaniu drugiego domu mój ojciec zre­zygnował z funkcji leśniczego, otwierając jedyny w tym mieście zakład fotograficz­ny, któiy dawał bardzo duże dochody. Ro­dzice pracowali przy zdjęciach od świtu do nocy. Jeszcze w latach 1938-39 pod nasz dom zajeżdżały bryczki, w których po­dróżowali byli myśliwi ze swoimi damami z krajów Europy: Węgier, Niemiec, Anglii, Rosji, Austrii. Łowcy ci uprzednio polo­wali w kniejach, po których oprowadzał ich mój Ojciec. Mama przyjmowała więc gości obiadem, a Tato informował, gdzie można polować. My jako dzieci spędzali­śmy w dni letnie mile czas na huśtawkach, hamakach i na kocach w ogrodzie zawsze pod czujnym okiem opiekunki Mili, która dostarczała nam posiłki, opowiadała bajki, czytała Elementarz. W domu obowiązywał rygor. Rano i wieczorem po umyciu się od­mawialiśmy krótki pacierz, przy posiłkach nie wolno było rozmawiać. Kładliśmy się spać przed godziną 20.

Wanda Hyska. Strój poleski
Wanda Hyska. Strój poleski

Warto tu zwrócić szczególną uwagę na całkiem odrębną grupę etniczną Poleszuków, która niechętnie przyjmowała cywilizację, wyraźnie od niej stroniąc. Ich chaty proste w budowie, drewniane, porozrzucane wśród bagien i oczeretów, bez podłączonej elektryczności, stwarza­ły idealne warunki do izolacji. Ich miesz­kańcy często dopływali do posesji łodzią, która była popychana długimi kijami lub przy pomocy tychże kijów skakali z kępy na kępę, przedostając się do celu. Drągi te służyły również do walk obronnych w przypadku napotkania wilka lub innego nieprzyjaciela. Poleszucy starali się za­chować swoją kulturę i obyczaje. Byli sa­mowystarczalni, potrafili sami wytworzyć cały sprzęt potrzebny w chacie, tj. meble, beczki, dzieże, niecki, kołyski (podwie­szane z dziećmi u pułapu), sanie, maselnice, sita, sieci na ryby, drabiny, magiel, a nawet gliniane garnki, kosze z wikliny, samołówki (na ryby i raki), wielkie po­jemniki plecione ze słomy i na składo­wanie różnych drobnych przedmiotów. Poleszucy byli mistrzami w wytwarzaniu łapci, które pletli z łyka drzew lipowych i nosili przez cały sezon letni. Produkowa­li również lniane płótna, bieląc je na słoń­cu, z których szyto noszono powszechnie samodziały ozdobione motywami roślin­nymi. Ludność ta polowała też na drobne zwierzęta leśne. Był to lud prosty, biedny, lecz bardzo gościnny i muzykalny. Pły­nąc łodziami zwyczajowo śpiewali piękne i tęskne poleskie pieśni, którymi swata­li na odległość młode pary. W pamięci utrwaliły mi się wieczory prządek pole­skich, które zbierając w ustalonej chacie przędły i przy furczących kołowrotkach śpiewały. W szkole w Hancewiczach po­wstawały zespoły instrumentalne i grupy teatralne. Poleszucy głównie zajmowali się zbieractwem jagód, grzybów, ziół oraz rybołóstwem, niosąc na targ w Hancewi­czach całe kosze żywych raków i ryb. Tu spotykali się ludzie wszystkich narodo­wości, pozdrawiając się wzajemnie, ku­pując i sprzedając towary. Odwiedzano Hancewicze z kinem objazdowym.

Pod koniec 1938 r. podczas wieczorne­go spotkania z prządkami, usłyszeliśmy z Mamą, że ma być wojna z Niemcami, mówiono także, że z Rosjanami. Powoli w Hancewiczach narastał niepokój. Pomimo powołania w pasie nadgranicznym Kor­pusu Ochrony Pogranicza, wybudowania strażnic napady band na Hancewicze nie ustawały. Mieszkańcy gromadzili zapasy, a w 1939 r. budowali schrony przeciwlot­nicze. Z organizacji „Strzelec” powstały różnie uzbrojone oddziały pospolitego ruszenia z zadaniem obrony Hancewicz. Składowano zapasy opału…

W sierpniu 1939 r. mój Ojciec został powołany do wojska. 1 września dowie­dzieliśmy się o napadzie Niemiec na Polskę, kilka samolotów zbombardowało Hancewicze, byli zabici i ranni. Z 17 na 18 sierpnia 1939 r. wielkie ilości wojsk sowieckich weszły jak szarańcza do Han­cewicz, fakt ten poprzedzono rozrzuce­niem ulotek wzywających do poddania się wojsk polskich. Bardzo zmęczony bezsenną nocą, obudziłem się około po­łudnia. Przy oknie stali dorośli z Rodziny. Pobiegłem… byłem świadkiem… po raz pierwszy widziałem krasnoarmiejców strzelających do wszystkich mężczyzn z cząstką munduru polskiego. Jadące zaś z tyłu oddziałów czołgi sowieckie gniotły wszystkie wozy z ludźmi i ładunkami, spychając je z drogi do rowów. Jeszcze tego samego dnia NKWD wyłapało żoł­nierzy polskich. Potem zarządzono spis ludności, prace przymusowe dla Pola­ków w wieku 18-50 lat. Najeźdźcy uwol­nili przestępców z więzień, osadzając na różnych stanowiskach. Zamknięto szkoły i kościół. Babcia stwierdziła: „Czy widzie­liście jak kilku zdrajców po nałożeniu czerwonych opasek z kwiatami w rękach witało sowietów?” Zaczęły się aresztowa­nia i przesłuchiwania w NKWD, przesłu­chiwani nie wracali do domów. Zmuszano do kopania rowów i chodzenia na zebra­nia, gdzie politrucy sowieccy informowa­li, że przychodzą jako przyjaciele przeciw krwiopijcom i wyzyskiwaczom. Wprowa­dzono kartki na żywność, zablokowano też banki polskie. 2 listopada 1939 r. uro­dziła się moja siostra Helena.

Święta Bożego Narodzenia spędzili­śmy w Hancewiczach razem z całą Rodzi­ną. Patrole sowieckie nie pozwoliły nam śpiewać kolęd. NKWD poróżniło narodo­wości, uznając za wrogów Polaków.
Od 11 kwietnia 1940 r., o godzinie dru­giej w nocy, przeżyliśmy łomot do drzwi z przekleństwami żołdaków sowieckich, z obwieszczeniem: Jesteście aresztowa­ni, ręce na ścianę! Macie pół godziny do zebrania się!” Tak zakończyło się nasze beztroskie dzieciństwo. Załadowano nas do bydlęcych wagonów, bez ogrzewa­nia, z typową sowiecką ubikacją – zwy­kłą dziurą pośrodku. Z wyrokiem 5 lat zostaliśmy zesłani do Kazachstanu. Jako dziecko nie mogłem zrozumieć, za co ta kara spotkała moją niespełna półroczną siostrę, Helenę Tumiłowicz oraz brata ciotecznego, Zbigniewa Gilejko, będące­go w podobnym wieku. Na zawsze opu­ściliśmy dom rodzinny…

Jan Stanisław Tumiłowicz
Związek Sybiraków, Lublin
Polesie - okolica Hancewicz - 1935 r. Kuryń rybacki (za niewielką cenę). Na jarmarkach poleszu- cy oferowalli budowę takich słomo-trzcinowych obiektów dla poławiających ryby, nad rzekami, rozlewiskami, ba-gnami. Rusztowanie budo-wano z drągów drzew liścia-stych wiązanych wikliną. Na to nakładano warstwy słomy i trzciny zostawiając niewielki otwór u góry zakrywany pod-czas opadów. Kuryń służył 2 osobom jako: -schronienie przed koma-rami - palono wewnątrz dy-miące próchno z drewna -miejsce na składanie sprzę¬tu rybackiego -miejsce posiłku -przechowalnia pojemników z rybami, rakami lub wiklinowych koszy, czy samołówek. Najbardziej był rozpowszechniony w okolicy Pińska (rzeka Pina).
Polesie – okolica Hancewicz – 1935 r. Kuryń rybacki (za niewielką cenę). Na jarmarkach poleszucy oferowalli budowę takich słomo-trzcinowych obiektów dla poławiających ryby, nad rzekami, rozlewiskami, bagnami. Rusztowanie budowano z drągów drzew liściastych wiązanych wikliną. Na to nakładano warstwy słomy i trzciny zostawiając niewielki otwór u góry zakrywany podczas opadów. Kuryń służył 2 osobom jako:
– schronienie przed komarami – palono wewnątrz dymiące próchno z drewna
– miejsce na składanie sprzętu rybackiego
– miejsce posiłku
– przechowalnia pojemników z rybami, rakami lub wiklinowych koszy, czy samołówek. Najbardziej był rozpowszechniony w okolicy Pińska (rzeka Pina).